Najnowsze felietony

Marek

Marek

Zbyt piękny by płacić...
poniedziałek, 24 wrzesień 2012 16:01

Przywrócić ogień w związku

Za dzisiejszy felieton, powinienem dostać Nobla; a pewnie dostanę wirtualnie po mordzie od spoconych, oburzonych Pań. Takie życie!

Nektarium


Udany seks, to przede wszystkim dwie sprawy; ciasne instrumentarium Pań, i aktywna chemia między dwojgiem ludzi. Problemem nie jest mały członek partnera; ten z tego co mi wiadomo, sam z siebie nie urośnie. Można go przedłużać czy pogrubiać operacyjnie, niestety jest to niebezpieczne, bolesne i drogie. Niektórzy mówią o wizualizowaniu jego wzrostu, ale to nie działa... pieprzeni kłamcy! Tymczasem niezależnie od wielkości penisa, eleganckie Panie mogą (i powinny) ćwiczyć mięsień Kegla. Ćwiczy się go poprzez systematyczne "pulsujące" wstrzymywanie od siusiania, i w czasie wolnym zaciskanie i rozkurczanie tegoż mięśnia, który złotym deszczem uroczo zawiaduje. Po pewnym czasie ofiarnych treningów, wejście do Nektarium rozkosznie się zaciska, staje sprężyste i przytulne, zapraszając do siebie wszelkich gości; większych i tych mniejszych, przy czym każdy z gości czuje się niezwykle miło i czule przyjęty. I nie ma takiego weselnika, który wyszedłby z żądaniami reklamacyjnymi.


Czego nie spełniły obietnice Donka (dobrobyt dla wszystkich), to zrealizuje dobrze trenowany mięsień Kegla. Każdy będzie zadowolony. Panie chcące osiągnąć mistrzostwo w sztuce miłości, potrafią tkwiąc w bezruchu, przywieść nieszczęsnego mężczyznę na krawędź szaleństwa rozkoszy, i obłędu miłosnego uniesienia. W miłosnych zapasach, jest to pozycja kończąca, nazywana "dolnym" Nelsonem. Takie Panie są jak boa dusiciel; przerażają mnie, ale i przyciągają z potworną, niepowstrzymaną siłą. Ładnych Pań jest dość sporo; ale takich które opanowały sztukę miłosnych zapasów, jest niewiele. Jeśli więc moja szanowna czytelniczka nie dostała od natury daru urody i gibkości, sama może wyćwiczyć sidła na nieśmiałego, wartościowego mężczyznę. Kto w nie wpadnie, ten już z nich nie wyjdzie. A nawet jeśli wyjdzie, nic już nie będzie takie same...


Panie oburzają się, gdy o tym wspominam. Biorą to do siebie, traktują jak obrazę; całkiem niepotrzebnie. Mężczyzna powinien także ćwiczyć mięsień łonowo guziczny, i opanować dzięki niemu wzburzone potoki słonych łez wyzwolenia. Niektóre Panie, i stwierdzam to ze smutnej autopsji, są niezwykle zapuszczone światopoglądowo w tej kwestii. Przypominają swoją miłością hangar lotniczy, w którym mogę fikać koziołki moim małym samolocikiem. W niektórych miejsca jest za dużo, nawet na boeinga 747. Oczywistością staje się fakt, że pożycie małżeńskie musi powoli zamierać. I winna sytuacji jest niestety ale kobieta; ma możliwości naprawienia, ale ich nie używa. Widocznie w M jak miłość o tym nie mówili. Mężczyzna tej możliwości nie ma, chyba że użyje bolesnej pompki próżniowej; w wielu jednak wypadkach, nawet taki zabieg nie pomoże. Pani ma w sobie zbyt wiele emocjonalnej próżni... i tylko Titanic mógłby ją wypełnić. Niestety, pływam małą żaglóweczką po oceanicznej, samotnej toni.


Chemia...


Załóżmy; dwoje małżonków, przyjaźń, szacunek, zachowana siła tarcia przyjemne bodźce wyzwalająca... ale brak chemii. Seks z małżonką, przypomina miłość z gumową lalką. Przyjemniej jest brać sprawę we własne dłonie; po prostu brak tego czegoś, uniesienia, wspólnych emocji. Jeśli dwie strony związku, zauważają ten olbrzymi problem, ale nie wiedzą jak go rozwiązać, mam rozwiązanie. Nie zapomnieliście chyba jak chełpiłem się Noblem dla mnie? i jak żaliłem że znowu będę niedoceniony? czytajcie więc dalej.


Jeśli emocje się nie pojawiają, i nie są wspólne, czyli skojarzone z wami, zróbcie tak; wejdźcie pod prysznic z zimną wodą trzymając się razem. Niech wytryśnie na was zimna woda, ale naprawdę zimna, a nie wymieszana z ciepłą. Krzyczcie razem, skaczcie, ale na Boga! nie wychodźcie. I nie lękajcie się chorób. Autor niniejszego rewolucyjnego pomysłu, robi to codziennie. Warunek zdrowia, a nawet jego znacznej poprawy, jest jeden. Zimna woda tylko do dwóch minut, ale nigdy przenigdy na wyziębione ciało. Najpierw więc ciepła, gorąca woda. Ciało musi być ciepłe, rozgrzane, naczynia krwionośne otwarte, jak ja na umiłowanych czytelników i ich finansową wdzięczność... I wtedy włączamy natychmiast, w jednej chwili zimną wodę. Powtarzać dwa razy dziennie. Znienawidzicie zimną wodę, mnie, ale klnę się na wszystko co kocham (ha ha, przecież ja nic nie kocham) że przywrócę wam gorączkę zmysłów, której nie zbije najlepszy nawet antybiotyk znudzenia. Uwaga! Jeśli Pani bądź Pan mają problemy naczyniowo krążeniowe, temperatura może w trakcie stosowania terapii gwałtownie opaść. Tętno także... tak czy siak, problem zostanie rozwiązany.

Przypominam Państwu, o zapisywanie się na newsletter. Na dole strony proszę podać meila, i być zawsze na czasie jeśli chodzi o nowości na stronie.

sobota, 22 wrzesień 2012 20:43

kontakt

Kontakt do mnie:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
skype: mareczekk7


Jeśli chcesz sobie pogadać o swoich problemach, wygadać się, to polecam psychoterapeutę. Odczuwam wręcz zwierzęcą odrazę do ludzi, którzy paplają i używają innych ludzi do zrzucenia na nich swoich ciężarów, a sami nie są w stanie nic od siebie dać. Tak więc, jak pisałem, psychoterapeuta. Można się do woli wygadać. Ze mną, tylko konkrety i poszukiwanie rozwiązań.
sobota, 22 wrzesień 2012 20:09

O mnie

Witam Cię czytelniku. Mam na imię Marek, jestem w wieku przedemerytalnym, i mam przyjemność być twórcą niniejszej strony. Powstała ona z pychy; chcę mieć wielu czytelników, być podziwianym i oczywista oczywistość, marzę o pieniądzach. Strona ruszyła dwunastego września, roku pańskiego (ostatniego według proroctw) 2012. Jeśli więc w grudniu ma być koniec świata, śpieszmy się mnie kochać, tak szybko się starzeję :)

W sieci tkwię od iluś tam lat. Nie miałem co robić, byłem bez roboty więc zacząłem pisać. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po jakimś czasie stałem się topowym blogerem na onecie, w kategorii "męskie tematy". Blog ten, ukazujący moją głęboką niedojrzałość (z mojego aktualnego punktu widzenia) to http://mareczek28.blog.onet.pl/  już go nie prowadzę od kilku lat, w odruchu melancholii coś aktualnego czasem wrzucę.

Później powstała strona www.ecoego.pl/ gdzie pisałem na każdy interesujący mnie temat, ale docelowo poruszam w niej tematy ezoteryczne, mocno rozwojowe, czasem polityczne. 

Najbardziej na topie jeśli chodzi o moją działalność w sieci, jest Samczeruno.pl. To strona, gdzie piszę tylko i wyłącznie o relacjach damsko - męskich. Moim celem jest zwrócić uwagę braci samców, na pewne sprawy które są tak banalnie proste, że nigdy nikt nie zwraca na nie uwagi. 

Moim najnowszym projektem jest forum braciasamcy.pl, gdzie miło i lubieżnie spędzamy sobie czas z chłopakami - Panie mają wstęp wzbroniony na część główną, ale mogą pisać w "rezerwacie", części dla nich wydzielonej.

Moje książki to "Co z tymi kobietami?" (wycofana już z empiku, można dostać ją u mnie za free na meila), "Stosunkowo dobry" oraz "Wyprawa po samcze runo", tu są szczegóły dotyczące ich zakupu: KLIK zapraszam też na fejsa, do polubienia mojego srampejdża KLIK

Na stronie nie ma uciążliwych reklam. Prowadzę ją za swoje pieniądze, inwestuję w nią cały swój czas i energię. Jeśli ktoś chce wspierać moją misję, może ją wspomóc finansowo wpłacając pieniądze na konto w mbank 97 1140 2004 0000 3902 4436 3874 albo na paypal, na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
wtorek, 18 wrzesień 2012 16:15

Dwóch Panów, i Ona.

Mój znajomy, razem ze swoim kolegą przytulali się do jego szanownej małżonki. W męskim, wulgarnym żargonie, nazywa się taką formę miłosnej ekspresji "na dwa baty";  żona kolegi znajomego, nie chciała już z nim zażywać intymności "solo". Ekstatyczne doznanie z dwoma Panami, przegnało precz cumulusy małżeńskiego pożycia. Ileż razy można powtarzać z tą samą osobą, te same śmieszne ruchy jak zając? wszystko się nudzi, nawet pyszny tort z galaretką, czego jestem aktualnie ponurym świadkiem. Problem ten rozwiążę jak bohaterowie mojego felietonu; zjem dwie, ba! trzy porcje tortu. A więc Pan małżonek grzecznie leżał na łożu, a na nim pochylała się związana świętym węzłem małżeńskim białogłowa, czule i z miłością wpatrując się w oczy temu, któremu ślubowała wierność i miłość aż do śmierci. Tymczasem z tyłu przyjaciel rodziny,  podgrzewał garniec nektaru, w którym mieszał swoją chochlą, zwiększając napięcie miłosne; aż do wrzenia, uczuć i jęków eksplozji.

Byłem towarzyski...

W czasach grzesznej młodości, kiedy byłem bardzo towarzyski wobec Pań, poznawanych na portalach randkowych czy czatach, lubiłem zadawać pytania. Jedna z Pań która mnie odwiedziła, w uroczy sposób umilała mi czas, rozprawiając się różnymi fikuśnymi sposobami, z samotnością którą boleśnie uciskała i tłamsiła moją Polską, słowiańską duszę. I ta właśnie Pani, miała bogate doświadczenie w sferze, którą systematycznie i z zapałem zgłębiałem. Pani ta lubiła skuteczniej od panadolu zbić gorączkę zmysłów dwóm, a nawet trzem Panom równocześnie. Byłem bardzo ciekawy jej opinii na ten temat. No cóż, po takim doświadczeniu, wszystko się zmienia. Poziom stresu i ekscytacji jest znacznie większy, niż przy jednym Panu; oczywistą oczywistością staje się prosta konstatacja, że co dwie głowy to nie jedna, i że jedna głowa już nie wystarcza.

Efektem jest trójkąt Bermudzki. Emocjonujący, podniecający, zagadkowy; ale i destrukcyjny. Statki i samoloty znikają, pożarte przez tajemną, morską bryzę; czy źródłem zniknięć jest przerażający morski potwór, lewiatan, czy też nieodgadnione wiry wodne, a może wytryski lawy z podwodnych wulkanów? nie wiadomo. Ważne jest natomiast co innego. Gdy płyniesz w sam środek wiru, zostaniesz przez niego wchłonięty i wypluty, prawdopodobnie bez życia, cóż ja piszę, na pewno bez życia.

Co kropelka sklei, żadna...

Gdy spoiwem związku są emocje, źle się dzieje. Każda emocja ze swojej natury, słabnie z czasem, i by ją wywołać jak wilka z lasu, trzeba użyć mocniejszego bodźca. Najpierw jest jeden mężczyzna, i z początku emocje są głębokie, przestrzenne i pełne znaczeń. Ale mózg się nimi nudzi, i z czasem żeby utrzymać się na emocjonalnej fali, trzeba zwiększyć bodziec; dwóch Panów daje bardzo silne emocje. Ale te emocje też opadną, czas pochłonie wszystko. I co dalej? jaka forma będzie potrzebna, by uzyskać wyjściową, początkową emocję? trzech Panów? czterech? a może nadal dwóch, ale przebranych za SSmanów z pejczami? Najsilniejszym butaprenem pary jest wzajemny szacunek, zrozumienie, sympatia. Ich owocem jest zadowolenie, głęboki wewnętrzny spokój, dobry, krzepiący sen, siła w ciele i radość w spojrzeniu. Następstwem emocji jest tylko wieczny i bolesny głód, pragnienie które coraz natarczywiej domaga się zaspokojenia. Szukanie wrażeń jest jak tort i lampka dobrego wina. W małych ilościach wspaniale odpręża i relaksuje, ale w większej, niszczy doszczętnie człowieka.

poniedziałek, 17 wrzesień 2012 19:43

Zamki z piasku

Marzenia większości kobiet, są niezwykle schematyczne; rzekłbym że identyczne. Najpierw związek, później ślub (kościelniak, żeby rodzina się nie bulwersowała) ciąża i najchętniej dwie słodkie kruszyny, żeby koleżanki i ciocie nie dokuczały; jedno dziecko to za mało, ciocie są niezadowolone, koleżanki chwalą się kolejnymi dziećmi. Więcej niż trójka, to już pachnie patologią i czymś menelskim. Trzeba więc się dopasować w społeczne wzorce, zamknąć jadowite usta tym którzy o nas się "troszczą", dopytując ze słożliwym uśmieszkiem po raz tysięczny dlaczego nie mamy dzieci, i zrobić sobie twixa; chłopiec i dziewczynka, społeczny ideał. Wiadomo, dzieciaki trzeba odchować, wysłać na dobre studia, żeby nie odstawać od znajomych. Później jesień życia, choróbska, i... no właśnie, co dalej?


Pozwólcie że odpowiem na to pytanie. Dalej czeka na nas cierpliwie śmierć. Pani Śmierć która nie jest rasistką, i kosi życia zarówno białej, jak też czarnej i żółtej rasy. W oczach śmierci wszyscy jesteśmy tacy sami. Co na pewno głęboko oburzy patriotów, to fakt że Pani Śmierć nie ma baczenia na narodowość człowieka, i zaprasza do mroźnego tanga mortis Polaka, Negroazjatę i (nie, to niemożliwe, to antysemityzm!) Żyda. Nasze Polskie ciała się wyłączają, krążenie Polskiej, gorącej krwi ustaje, i to co uważaliśmy za Ja, jest wsadzane do drewnianej skrzynki (zbitej z dobrego, Polskiego drzewa), która spuszczana jest do ziemi (tej ziemi, Polskiej ziemi) w wykopany uprzednio dół. "Ja" toczy nierówną, skazaną na przegraną walkę z wijącymi się Polskimi robakami; pod Stalingradem duszy toczy walkę którą przegrywa, i rozpada na nieestetyczne szczątki, i stajemy się niemymi świadkami ekskrementalizacji człowieczeństwa.


Hidżab smutku


Bliscy konsumowanego Ja, cierpią, pomstują, przyoblekają się w modną czerń. Ich Ja spowija hidżab smutku, przygnębienia; na chwilę świadomość własnej nietrwałości i przemijalności, przebija się poprzez społeczną hipnozę. Na chwilę. Ten ogień prawdy szybko gaśnie, w obłokach buchającej pary stresów codziennych. Nie mija wiele chwil, a bliscy zapominają o naszym Ja, w ziemi skrytym, jak miliardy innych Ja. Nasze potomstwo podzieli nasz los, to kwestia czasu. Nie mija kilka pokoleń, a pamieć o nas zostaje zgładzona. O nas, i naszych ukochanych przedmiotach, zainteresowaniach. Przepadnie Twój ukochany tedeik kombi którym woziłeś świniaka na kotlety, zniknie kolekcja puszek po piwie, wyparuje rodzinny sygnet skradziony przez bezwzględnego złodzieja, pseudonim "czas".


Wszystko mija, płynie w rzece czasu. Pamiętaj o tym w chwilach bólu, ale także w chwilach triumfu. Chwila gdy odczuwasz szczęście, wydaje się być rozkoszna i wszyscy do niej dążymy; ale to odbezpieczony granat; za chwilę wybuchnie. Cieszysz się, radujesz, i za chwilę budzi się Twój lęk; "a jak zdarzy się to i tamto, i szczęście zostanie mi zabrane?". Umysł jest jak śmierdziel albo smutas, rozwali każdą imprezę tak samo, jak jedna mała błyszcząca mucha gnojówka, zepsuje garniec pysznego miodu. I co dalej? rodzina, budowanie związku, ale jaki to wszystko ma naprawdę sens? imperia i cywilizacje padają jak domki z kart, zmieniają się jedynie słuszne religie, powstają nowe, coraz bardziej obłąkne ideologie; gdzie sens, znaczenie tego wszystkiego? w wierze? której? każda twierdzi że ma monopol na prawdę, i policzkuje rozum świętymi książkami, których papier płonie tak samo, jak zwykły, nie mający nic wspólnego ze świętością papier do pakowania kanapek.


United Kingdom


Kiedyś wracałem autobusem z dwoma facetami. Jednego znałem, gdyż jadąc do UK właśnie z nim jechałem. Wracałem z naszej drugiej, wymuszonej ojczyzny, gdzie na nielegalu pracowałem. Kierowca autobusu nie spełnił norm wypoczynku, więc mieliśmy wymuszony przystanek dwunastogodzinny. Chłopaki skombinowali flakon, więc miło spędzaliśmy czas na rozmowie i śmiechach; jeden z moich towarzyszy podróży, przemytnik papierosów i skórzanych kurtek (wszyscy pasażerowie autobusu na granicy w nich siedzieli, także i ja), mówił o swoim młodym synku. Bardzo chciał żeby został piłkarzem, sławnym i znanym. Powiedziałem w odruchu szczerości, że może jego syn będzie chciał zostać kimś innym? facet spojrzał na mnie przenikliwie, i powiedział że za te słowa mógłby mnie zabić. Grzecznie przeprosiłem, i piliśmy dalej. Zobaczcie jak żyją ludzie, jakie stawiają życiu warunki? jaka jest szansa na to, statystycznie, że jego chłopak będzie piłkarzem? i to najlepszym? a jak zechce być księgowym? dentystą? ojciec będzie zawiedziony. Dzieciak poczuje że ojciec go nie akceptuje, że skrzywdził swojego starego. Tymczasem ojca skrzywdził nie syn, a nierealne oczekiwania wobec niego. To ojciec skrzywdził syna, dokładnie tak.


Nasze dzieci i wnuki przeminą, imperia upadną, zmienią się kolorki na mapie; jaki więc sens ma budowanie związku, rodziny? wszystko skazane jest na zatracenie, i pogrzebanie w przepastnych głębinach czasu. Wszystko. I gdy chcesz budować pełen entuzjazmu, pamiętaj że budujesz nie dla siebie; będziesz musiał to zostawić. A i tak wszystko przeminie, nawet gruzy z Twojej budowli, którą w pocie czoła budujesz. Chwila gdy uświadomisz sobie, że budowanie tak naprawdę nie ma głębszego sensu, będzie chwilą gdy będziesz chciał chciała kogoś oskarżyć; i tym kimś będzie współmałżonek. Zawsze tak jest. To odwieczna, pieprzona norma.

sobota, 15 wrzesień 2012 22:01

Śmierć za życia

Za małolata, łowiłem z tatą ryby. Nie znoszę tej formy "sportu", niemniej dobrze pamiętam co się działo z rybą wyciągnięta na brzeg; rzucała się w przedśmiertnych drgawkach, a jej ciało głucho plaskało o ziemię. Walczyła, kiedy było jasne że nie ma żadnych szans.


Dokładnie tak samo czuje się wielu facetów w swoich związkach. Jeszcze żyją, jeszcze jest trochę tlenu  w organiźmie, ale wielkimi krokami nadchodzi noc zmysłów. Szamocą się w skazanej z góry na porażkę walce, o łyk życiodajnego tlenu. Myślę że nasze doznania są podobne; te pytania są uniwersalne dla każdego mężczyzny. Dlaczego jestem z tą dziewczyną, kiedy czuję że nie mam w tym związku żadnej satysfakcji? nie ma spełnienia, harmonii, i dla mnie najważniejszego; zrozumienia. Fajnie jest współodczuwać pewne sprawy, i dzielić się swoimi zwycięstwami czy ekscytacją z tymi, których lubimy, cenimy i szanujemy. Seks nie daje spełnienia, to tylko szamotanie się jak ryba na brudnej ziemi; siłowa walka i niemy krzyk o ulgę, o łyk wody kiedy jądra płoną gniewem. Siłowe zapasy z kobietą, która patrząc na nas, jakby patrzyła przez nas, jesteśmy dla niej mgłą, nie istniejemy; liczy się tylko jej spełnienie marzeń, rodzina, dom, dziecko. Tak była od dzieciństwa tresowana, uczona że tylko rodzina i dziecko daje szczęście. Patrzy na mnie niewidzącymi oczyma, utkwionymi w swoich sennych wizjach. Jesteśmy dla niej tylko szczebelkiem na drabinie, prowadzącej do nieba. Ta drabina zawsze pęka, i kobieta z niej spada. Za jej siniaki jesteś odpowiedzialny zawsze Ty i nikt inny; miałeś dać jej szczęście, ale skąd masz je dać, skoro sam go nie masz?


Dlaczego jestem z tą kobietą? nie kocham jej, i nic nie czuję. To chyba strach przed samotnością, brakiem seksu, pytaniami znajomych. Strach przed zemstą kobiety odrzuconej, rozgoryczonej. Kto poznał smak odwetu kobiety, ten nigdy się go z siebie nie pozbędzie. Dlaczego z nią jestem? czy aż tak nisko upadłem? czy nie zasługuję na szczęście? szarzyżna świata, brak odwagi napełnia mnie bezbrzeżną pogardą, rodzi brak snu i niespokojne chwile.


Dlaczego gdy widzę jak mnie traktuje, radość i radosny szczebiot gdy wydam na nią pieniądze, a smutek i migrenę gdy nie dostałem premii w pracy; i pogardę, gdy ją straciłem - dlaczego nie umiem tego wszystkiego zostawić?

piątek, 14 wrzesień 2012 14:57

Czy kobieta umie kochać?

Czy kobieta umie kochać? czy poza własnym dzieckiem, kobieta może prawdziwie kochać mężczyznę? czy związki i relacje, są tylko społeczną potrzebą, by nie być wyśmiewaną singielką która nie potrafiła ustrzelić chłopa? potrzebą by mieć swoją własną, wymarzoną od dzieciństwa rodzinę i zabezpieczenie finansowe? któż odpowie na te pytania? na pewno nie ja. Bo po prostu nie wiem, a tego co mówią Panie, nie słucham; zbyt wiele kłamstw już usłyszałem. Wolę skupić się na czynach, konsekwencjach, a nie tym co się powtarza. Politycy z cynicznym uśmiechem mówią mi że o mnie dbają; kapłani twierdzą że zależy im tylko na mojej duszy i szczęściu; doradcom finansowym chodzi jedynie o to, bym pomnożył pieniądze i był bogaty; kobiety natomiast, ciągle powtarzają że pieniądze nie są ważne, a liczy się miłość i szczęście, a w facecie jego osobowość i wnętrze; tymczasem fakty druzgoczą w pył, te wszystkie słodkie kłamstwa i kłamstewka. Więc jak to jest z tym wszystkim? wie ktoś? czy tylko mi się wydaje, że żyjemy w czymś co można nazwać jedną wielką ściemą?


Proszę o zapisywanie się do newslettera na dole (tylko podanie meila) by być na bieżąco i na topie z aktualnościami.

środa, 12 wrzesień 2012 18:01

Władza i Panie

Władza kojarzy nam się z krwiożerczymi dyktatorami, czy sprzedajnymi posłami. Tymczasem władza bliższa nam niż nasze ubranie, niż oddech. Władza oznacza kontrolę nad tymi, którymi władamy. Dlaczego ludzie pragną władzy? ponieważ wierzą, że istnieją tylko dwa stany istnienia; bycie uległym albo dominującym. Bycie pod i bycie nad. Bycie pod kimś jest upadkiem, porażką i upokorzeniem, a bycie nad - triumfem i zwycięstwem. Strach przed ludźmi sprawia, że chce się nimi rządzić. Wtedy ten strach przygasa, maleje. Człowiek którym władamy, przeważnie podlizuje się, a w najgorszym wypadku siedzi cicho. Jeśli się postawi, można go wykończyć; za dyktatury strzałem w potylicę, za demokracji np. zamknięciem do wariatkowa do czasu, kiedy zdrowy mózg faszerowany prochami, zamieni się w gotowanego brokuła. Gdy nie mamy władzy, człowiek ten może nas krytykować, a nawet wyrażać swoją dezaprobatę. Dla opętanego strachem człowieka, taka wizja jest straszna. Pnie się więc po stopniach władzy, by uciec przed lękiem; ten jednak zawsze jest przed nim.


Władzę kojarzy się głównie z mężczyznami; kobiet w polityce czy grupach przestępczych (o religii nie ma co wspominać, same samce) jest bardzo mało. Są jak Matka Boska w klapie Wałęsy, bardziej dla lansu i podlizania się wyborcom. Dlatego też kobiety, uważane są za odległe od żądzy władzy. I nic bardziej mylnego; kobiety kochają władzę.


Pomińmy walki o stołki, czy awanse w firmie. Wiemy jak to się robi; dupą i podkładaniem świń. Skupmy się relacjach międzyludzkich. Kobiety mają ciepły uśmiech na twarzy, gdy słyszą historię o tym jak to kobieta wspierała faceta, i stworzyli razem firmę. Wspierała dobrym słowem, kanapkami i troską by nie wydał pieniędzy w knajpie z kolegami, tylko na nią czy ich wspólny dom. Kolejny uśmiech wzbudza facet, który opowiada o swojej miłości. To daje kobietom poczucie że mają władzę nad facetami; mają ją, trudno zaprzeczyć. Wszystko co sprawia że kobieta czuje się potrzebna mężczyźnie, daje jej przyjemność, potwierdza jej potencjalną możliwość posiadania władzy. Tak samo uwielbiający seks facet; można mieć nad nim władzę, ponieważ jak chce seksu, musi być miły, kupić kwiatki, coś od jubilera... a jak jest niemiły, nie ma tego czego tak cholernie pragnie. Władza jest orzeźwiająca, daje pokrzepienie i poczucie siły. Znowu mężczyzna który lubi chodzić na dziewczynki, budzi u kobiety chorej na pragnienie władzy, czystą nienawiść. Nie można go szantażować brakiem seksu, bo pójdzie do innej, więc nie można mieć nad nim władzy. Ta nienawiść to przeważnie syczenie, ironia, szyderstwa. Widać to doskonale na forach, w różnych miejscach sieci. Władza jest sexy, ale unikaj tych którzy jej pragną. Dla nich możesz być tylko uległy albo dominujący. Jeśli chcesz być po prostu równy, nie masz na to szans. Wybieraj! jedno z dwojga. Albo odejdź jak najdalej. Władza jak wieczorne drinki z whisky; smaczne, ale rano ból głowy jest naprawdę okropny.



sobota, 18 sierpień 2012 21:54

Kobieca zemsta

Zemsta kobiety jest najokrutniejsza z okrutnych. Niejeden mężczyzna był zszokowany nagłą przemianą swojej ciepłej kobietki, w pełne nienawiści monstrum. Ale spokojnie, jest to nienawiść skoncentrowana w jednym celu, nie ogarnia wszystkich aspektów życia kobiety. Dla kochanka kobieta przeważnie jest pełna ciepłych uczuć, wzruszeń, chęci pomocy w najdrobniejszych życiowych problemach. To proste; kobieta jest z mężem, i ten mąż miał dać jej szczęście. Tak kobieta była od dzieciństwa tresowana, więc skoro szczęścia nie ma, a być nie może, to winny staje się zawsze mąż. Szczęścia nie można dać z zewnątrz w żaden sposób, to nasze nastawienie, pragnienie śmiechu, tańcu i widzenia w życiu jasnych kolorów. Jeśli ktoś chce (i najczęściej lubi) patrzeć w ziemię zamiast do góry, w niebo, to żadne pieniądze, ubrania i wille nie sprawią że coś się zmieni. Może na chwilę, emocje podniecenia, zachwyt... ale szybko minie, wyparty przez wieloletni nawyk martwienia się, widzenia złego we wszystkim na co się patrzy, czy strachu przed przyszłością, nieznanym.

 

Mąż nie dał szczęście. To nie jego wina. Jeśli już, to bardziej wina mamy i babci, czy też męskiej strony wychowawczej, ojca i dziadka; to oni powinni wytłumaczyć i nauczyć małą dziewczynkę, że jej stan emocjonalny zależy od jej postanowienia, i nikt jej nie da czegoś co zależy tylko od niej samej. Miliony ludzi postanawiają być nieszczęśliwymi. Kochają babranie się w realnych bądź wyimaginowanych złych wspomnieniach, żyją nimi. Kontakt z takimi ludźmi, przypomina moment wejścia w psią albo ludzką ekskremencję. Co byś nie zrobił, zawsze będzie źle. Ale skąd mama czy tata mają to wiedzieć, skoro sami jedną częścią ciała stoją w neandertalu a drugą sztucznym, wykreowanym by oszukiwać ludzi świecie mediów? nie nauczyli tego dziadkowie i rodzice, nauczy więc życie. Bardzo boleśnie. Do osób z negatywnym nastawienie, lgną takie same persony, bardziej lub mniej wyrodne; każda normalna, radosna osoba, natychmiast ucieknie. I trudno sie dziwić, wymagać by ktoś chciał poświęcić swoje życie dla wiecznie płaczącej, rozpaczającej kobiety albo rozhisteryzowanego faceta. Ma to jeszcze jakiś smaczek, gdy skrzywiona osobowość skryta jest w pięknym, zgrabnym ciele; ale wcześniej czy później ujawni się. Oszukiwać można, ale nie za długo. Tylko do czasu gdy jest ślub albo dziecko, czyli prawne zabezpieczenie że będziemy mieli samobieżny worek bokserski. Uciekający partner, często woli płacić alimenty na dziecko i małżonkę, niż żyć w koszmarze czterech ścian. Jest to decyzja znacznie lepsza dla niego i dziecka, niż pozostanie i tkwienie w toksynie, która z czasem zniszczy wszystko co dobre i szlachetne.

 

Ale wróćmy do zemsty kobiecej. Gdy kobieta dostrzega brak szczęścia, i pojawia się na horyzoncie nowa podnieta, nowa nadzieja na szczęście (fałszywa), np. facet, kobieta chce z niej skorzystać. Nowy cel pochłania ją (nadzieja na spełnienie marzeń, które pobrała od rodziców, koleżanek, mediów) więc mąż który stoi na przeszkodzie, niezwykle ją drażni. Traci wtedy swoją osobowość, a staje się przeszkodą, przedmiotem który trzeba usunąć. Żeby proces usuwania męża (chłopaka, narzeczonego) z życia był skuteczny i nie naruszał poczucia "jestem dobra", kobieta wmawia sobie że mąż zniszczył jej życie. Wystarczy jedno wspomnienie, jedna scena; a to odwarknął, a to krzyknął jak w związku; mógł odmówić jakiejś prośbie, nie zrobić tego co sugerowała, czy kazała kobieta. Nieważne jakie było to zdarzenie, ważne że staje się uzasadnieniem i usprawiedliwieniem dla nienawiści. Gdy nienawidzisz, nie masz wyrzutów sumienia. On jest zły, ja dobra. Liczy się tylko nowy cel na horyzoncie. Taka kobieta przeważnie gra miłą, chociaż już w sercu podjęła decyzję. Gra i udaje (chociaż czuje obrzydzenie przy dotyku, przy patrzeniu na męża) pozornie dla dobra dziecka, związku, by nie okradł kobiety zabierając swoje własne mieszkanie. Każdy powód jest idealny. No i wreszcie następuje atak, na który kobieta jest przygotowana, a facetowi w jednej chwili wali sie cały świat.

 

Później jest typowo i normalnie, kolejny dzień w życia polskich sądów. Kobieta płacze, wykrzykuje zbolałym tonem że jest ofiarą przemocy psychicznej, często także cielesnej, mąż to ostatnia świnia i kanalia. Zaczyna się przekonywanie dziecka że tata je źle traktował, w wersji cięższej że gwałcił i dotykał w miejscach intymnych. Pojawiają się podsłuchy (telefon, dyktafon) z prowokowanych kłótni gdzie najpierw jest podjudzanie, obrażanie, a gdy mężczyzna sprowokowany puści wiązankę włącza się nagrywanie, i płacze na życzenie. Facet przegrywa; traci mieszkanie, dziecko, dożywotnie alimenty na kobietę (jeśli obniży się jej status życiowy) i ma sporo szczęścia jeśli nie pójdzie do więzienia, gdzie musi być chroniony, by inni więźniowie nie rozerwali mu odbytnicy (za rzekomy gwałt na dziecku). Kobieta pozornie wygrywa; dziecko dorośnie i zacznie zadawać pytania. Znam takie sytuacje, gdy dziecko właśnie w ten sposób oszukane, odsunięte przez mamusię oszustwem od ojca, napluło jej w twarz i zerwało wszelkie kontakty. Można przekonywać, grozić, szantażować  i kłamać, ale inteligentne dziecko zawsze będzie ciekawe; oszust nie może być pewnym w żadnej chwili życia. Nowy związek, mający dać szczęście, przeważnie okazuje się taki sam jak stary. Szczęścia jak nie było tak nie ma. Chyba że celem jest dostatek finansowy a nie szczęście, wtedy faktycznie nowa relacja może być znacznie lepsza. Jednak oszustwo kiedyś wróci i uderzy w nadawcę, niekoniecznie od razu. Zwrot nie musi być też widoczny z zewnątrz; przecież wielu ludzi, żyjących w spirali długów od wielu lat, wygląda na szczęśliwych i bogatych, tymczasem śpią tylko po alkoholu gdyż zżerają ich troski. Wyglądem można oszukiwać, robi to przecież każdy z nas.

 

Tyle nieszczęść na sali sądowej, tyle złamanych żyć, tragedii. Każda z tych Pań, żądała zaufania, oburzała się na intercyzę i testy DNA. Każda mówiła hipnotycznym, wyuczonym z telewizji głosem o ufności, miłości, budowania... i nie masz już możliwości, żadnej, by zapytać dlaczego tak mówiła, z jakiej głębi czerpała tak niewiarygodne kłamstwa? nie odpowie, w końcu jesteś gwałcicielem i przestępcą. Kochałeś, a teraz pójdziesz do więzienia. Po prostu chciałeś być dobry, za dobry; a za tym stał lęk przed byciem samemu, i niechęć do zmian. Jeśli źle się dzieje, nigdy nie zamiataj sprawy pod dywan. Każde zachowanie nie znika, a nasila się. Każda Twoja słabość charakteru zostanie bezwzględnie wykorzystana. Szanuj siebie, i wymagaj tego szacunku. Jeśli go nie dostajesz, odejdź. Jeśli zostajesz, potwierdzasz tylko brak szacunku dla siebie; i tak zostaniesz potraktowany.


wtorek, 14 sierpień 2012 13:03

Nie ukazuj uczuć

Panie deklamują zgodnym unisono, że ukazywanie uczuć przez mężczyznę jest sexy. Panie mówią wiele rzeczy; że pieniądze nie mają znaczenia, że liczy się tylko wnętrze, i wiele innych, kobiecych prawd objawionych, które po bliższym poznaniu zawsze okazują się żartem. Nieszczęśnik słucha Pań, kiwa głową, udaje że wszystko rozumie. Kobieta czuje się wspaniale bo ktoś ją akceptuje, i udaje że wierzy w to co ona mówi. Ale zgadzanie się z nieprawdą, chociaż daje pewien zysk (dupa, akceptacja kobiety) daje jej sygnał że mężczyzna jest archetypem Ryśka z Klanu. To sprawia że zysk przypomina ten z zainwestowania w Amber Gold. Najpierw wirtualna radość że będzie się miało więcej pieniędzy, a później do końca życia gorzkie żale i wyrzuty. A jaka jest postawa nowoczesnego samca alfa? kocham Cię i akceptuję, ale nie zgadzam się z bredniami które opowiadasz. Tyle. Masz swoje zdanie, nie dajesz się oszukać, i nie musisz udawać że akceptujesz bajki, by zdobyć kobietę. Nie musisz się dla niej upadlać i udawać że łykasz jak pelikan; nie musisz dlatego, ponieważ jesteś wartościowym facetem, a Pań jest trzy miliardy, i jeśli jedna Cię opuści wmawiając Ci (najczęściej wrzaskiem) że jesteś beznadziejny, inne Panie mogą mieć zgoła odmienne zdanie; i najczęściej je mają.

 

                                                         Nokaut marzeń

 

Rzeczywistość i realne życie, nokautuje oparte na serialach marzenia Pań. W reakcji na tę jakże jawną, szowinistyczną niesprawiedliwość, pojawia się silny bunt, gniew. Nie tak miało być, nie tak miało się ułożyć życie kobiety wychowanej na serialach. Jesteś inny niż społeczny ideał szczęścia, uległy i łagodny Rysiek z Klanu, czy przyjacielski kumpel z sąsiedztwa (w dziwnie obcisłych spodniach, eksponujących pośladki). Inni faceci się podlizują, kłamią i oszukują żeby zdobyć serce kobiety (umiejscowione między nogami), a Ty nie. Wyłamałeś się ze schematu, nudnej stabilizacji miłosnej wizji. Rysiek się nie stawia, robi co chce coraz bardziej znerwicowana kobieta, która nie wie dlaczego tak źle się czuje. Niby osiągnęła szczęście, niby wszystko jest ok, tak mówi koleżankom które też mają w życiu niby dobrze; mama i babcia jej gratulują, ustawiła sobie męża jak zegarek... ale czegoś jej brak. Brak jej żylastych męskich jąder, testosteronu, zapachu prawdziwie męskiego potu. Rysiek pocąc się w czasie kolejnego odkurzania czy zmywania naczyń dla swojej myszki, wydziela z siebie estrogeny pachnąc piżmem, a Myszka szaleje, wrzeszczy i się miota. Nieokreślony brak, nieopisana głębia pragnąca wypełnienia odzywa się w kobiecej duszy, burząc każdą konstrukcję jaka w niej powstała.

 

Taka dumna, niezależna postawa, u niektórych Pań rodzi wręcz furię, nienawiść. Ale i coraz bardziej rosnące zaciekawienie, fascynację Twoją wewnętrzną siłą. Jaką siłę ma potakujący facet, gdy słucha z uwagą tysięcznej tyrady na temat "czy kobieta może przyjaźnić się z mężczyzną", i angażuje się emocjonalnie w ten gazetowy bełkot? przyjaźnić się można z kobietą jedynie wtedy, gdy jedna ze stron "przyjaźni" ma nieczynne seksualne uposażenie. W praktyce jest to przyjaźń młodzieńca ze starszą, mądrą kobietą, albo młodej kobiety, z mocno  starszym mężczyzną. Niektórych interesuje dojrzałość, życiowa mądrość drugiej strony, często także niebagatelne znaczenia mają pieniądze, chociaż nie zawsze. Niektóre Panie od razu rezygnują ze znajomości z Tobą, widząc że nie jesteś taki, jaki powinieneś być (w M jak Miłość i Klanie). Większość chętnie okaże Ci swoją pogardę, nienawiść, powie Ci coś w swoim mniemaniu przykrego, coś co nauczone są traktować jako największe nieszczęście; "zawsze będziesz sam" albo "nikt Ci nie poda na starość szklanki wody"; Bogu dzięki, jak będę umierał, zamiast wody wolę końską strzykawkę z morfiną. Po co mi woda? bo umrę z pragnienia? no cóż, na łożu śmierci ta myśl na pewno mnie nie przerazi. Nie daj się temu zwieść, to strach nieudolnie maskowany wybuchem furii. Ta kobieta która obraża, stworzyła sobie w głowie wizję siebie, swojej przyszłej rodziny i życia, dodajmy że nie jest to jej wizja, a medialna, tworzona przez agencje reklamowe które chcą coś sprzedać. Wizja ta koronowała ją, a z mężczyzny tworzyła kapciarza. Wizualizacja kobiety wytresowanej współczesnymi mediami, to kompletnie nierealna tandeta; wprowadzenie jej w życie jest mało realne, a jeśli nawet się uda, nigdy nie da szczęścia. Da wiele bólu i cierpienia, kobiecie i jej mężczyźnie, jeśli ten nie ucieknie. A może żałujesz że bojąca się i histeryzująca kobieta rezygnuje? zdarza się, może jest atrakcyjna, ma to "coś" w sobie. Ale tak naprawdę nie masz czego żałować. Na początku wszystko wygląda ładnie, świeżo, uroczo. I owszem, na początku gdy się zakochasz, będzie fajnie. A co później Cię czeka z kobietą, która chce żyć według gazetowo serialowej wizji życia? spójrz na tych wszystkich miśków wokół Ciebie; seksu nie ma, małżonka spasiona jak wieprzek, bo i po co się starać, odchudzać? dla Rysia? dla facecika który nosi w zębach kapcie? to nie jest facet, to kobieta w ciele mężczyzny. Co więcej, kobieta w związku z kapciowym, niemal zawsze obarcza mężczyznę winą za stratę swej młodości.

 

                                                              Pod obcasem

 

Obiecywał jej gruszki na wierzbie (szczęście, jak gdyby ktokolwiek mógł je komuś dać) a mogła mieć miliardera, słynnego aktora. I pal licho fakt, że nigdy na oczy takiego nie widziała, kogo interesują fakty? liczy się to, że można na kogoś zrzucić winę za nieuchronny upływ czasu, wywrzeszczeć swoją frustrację. A winę ponosi nie mężczyzna, a kobieta i jej wolny wybór; wybrała nauczanie mamusi (najczęściej po rowodzie, histeryczki), przyjaciółek z pracy (rozbite relacje, albo toksyczne, stąd obłędna radość, gdy widzą dzięki ich radom rozpad potencjalnie dobrego związku) i seriali w telewizji, które pokazują coś kompletnie nierealnego. Chcesz tak żyć? chcesz tak skończyć, z kapciami w zębach? to leć za kobietą, która wpada w furię na samą myśl że śmiesz mieć własne zdanie. Niektórzy mężczyźni lubią żyć pod obcasem. Jeśli tak lubią, obcas się zawsze znajdzie. Ale i wiele pogardy, gorzkich słów i nienawiść na koniec. Wchodź w ten biznes, ale znaj cenę; bardzo wysoką. Rezygnacja ze swojej męskiej natury jest możliwa; i boleśniejsza niż kastracja na żywo. Ból jest oczywiście rozłożony na raty a nie jednorazowy. Najpierw trochę uroku, szczyptę pieprzu (pierwsza działka u dilera jest za darmo) potem coraz gorzej. Z czasem to równia pochyła, i coraz gorsze doznania. Na końcu czekanie na śmierć, jako wybawienie od gehenny w której oboje bierzecie udział. Ludzie którzy stracili młodość, widzą że dali się oszukać. Wszystkie hasełka o wnętrzu, miłości, dawaniu szczęścia, można o kant dupy potłuc; wszystko było kłamstwem, grą aktorską, a hipokryzja i udawanie przed sąsiadami trwa nadal. Zostaje tylko świadomość że życie przeminęło, a ciało powoli gaśnie. Pojawia się zgorzknienie, narzekanie, które dla organizmu jest jak dla diabła święcona woda; na reakcję chorobową nie trzeba długo czekać. Koło się zamyka. Człowiek umiera, a na świat przychodzą kolejni, którzy wierzą w nieskończenie powielane bajki. Ci znowu śmieją się ze zgorzkniałego zgreda. Młodzi, niezwyciężeni, świat leży u ich stóp; ich nie dotknie nieszczęście. Do czasu, aż sami podzielą jego los.

 

Nie masz więc co żałować, że taka kobieta Tobą "wzgardziła". Tak naprawdę przestraszyła się. I bardzo możliwe, że będąc legalną małżonką, nie odczuwając nic poza pogardą do mężczyzny Ryśkowatego, zapragnie zakosztować Twojej męskości w swoim ciele, ba! będzie o tym marzyła. O samcu, a nie produkcie męskopochodnym. Jej umysł chce władzy i kontroli w związku, chce stłamsić faceta i wpaść w histerię; ale natura i ciało chcą mężczyzny. Rysiek stara się w domu, ściera kurz, pucuje meble i gotuje obiad, by myszka sobie zjadła gdy wróci z zakupów. Tymczasem Myszka nie kupuje pasztetu i kiełbasy w mięsnym, a wrzeszczy z rozkoszy gdy prawdziwy facet w hotelu brutalnie bierze ją od tyłu, mocno trzymając za włosy jak rzecz, policzkuje i traktuje jak tanią kurewkę; i sapie zadowolony, gdyż interesuje go tylko jego własna rozkosz. I to wystarcza, by kobieta także miała to, czego nigdy nie miała w związku z Ryśkiem; rozkosz, poczucie poddania, uległości, bezpieczeństwa. Kobieta nie chce decydować, pragnie podążać za liderem, chce być bezpieczna, cały jej system homonalny się tego od niej bezwzględnie domaga; tymczasem Rysiek pyta się ją gdzie chce iść, bo nie chce urazić jej uczuć, nie chce by pomyślała sobie ża za nią decyduje, czym narusza jej wolność osobistą. Kochanie, gdzie dziś wyskoczymy? kroczysz ciernistą ścieżką bracie samcu, pytając się kobiety gdzie macie iść. Zrobiło mi się smutno i szlocham, gdy widzę braci idących ku upadkowi... Modlę się w głębi swego serca, by Twoje jądra zaczęły produkować testosteron, byś dołączył tutaj do nas, do braci samców którzy spełniają swoje męskie zachcianki, i żyją naturalnie, godnie. Niech się stanie cud, zamień Panie Boże Ryśka w Samca Alfa; powtarzam bezgłośnie tę modlitwę w sercu, podlewam ją łzami nadziei, i pąsowieję z radości i dumy, gdy oczyma wyobraźni widzę taką scenkę: Ruchaweczko, idziemy dziś na tańce. A potem tatusiek pokaże Ci, co to znaczy być dużą deską w drewutni (której celem produkcyjnym są malutkie deseczki). Tu oczywiście męski uśmiech, i chwacko zawijany tłusty wąs. Będę Cię heblował i lakierował całą noc, kurwisiu. Stolarski, męski dowcip.

 

                                                                 Żądamy...

 

Tego właśnie pragnę. Szczęśliwego świata, uśmiechniętych, zadowolonych mężczyzn i kobiet. Pragnę by jeden dodać dwa, równało się trzy. Pragnę dyktatu hormonalnego, monarchii biologicznej. Dlatego właśnie założyłem z braćmi męski zakon, który takie właśnie cele sobie stawia. Żądamy, nie prosimy, żądamy! zaakceptowania naszej męskiej, chutliwej, popędliwej natury. Żądamy tolerancji i seksu. Żądamy dobrego jedzenia. Modele won z mediów! Żądamy doprowadzenia na przymusowe zastrzyki z testosteronu, wszystkich Ryśków tego świata. Żądamy ładnych, zgrabnych kobiet, i urzędowej kontroli wagi Pań.

 


Seriale telewizyjne i komedie romantyczne, przekonały kobietę że ich biologia się myli. Został dokonany podział, rozłam w kobiecej strukturze umysłowej (tak, istnieje taka). Umysł wytresowany i zaprogramowany przez seriale i komedie romantyczne każe pragnąć mężczyznę bez testosteronu, a ciało wie swoje. Co by kobieta nie zrobiła, będzie cierpieć, jedna z jej części będzie niespełniona. Rozwiązaniem jest więc wyrzucenie z głowy bredni o równouprawnieniu, i wzorcu fajnego, ciepłego, metroseksualnego faceta. Samiec alfa nowych czasów, to mężczyzna który nie godzi się z kobiecymi histeriami i fochami. Nie podlizuje się, ani nie udaje że rozumie to, co kobieta cytuje z seriali i gazetek. Tego nikt nie rozumie. I owszem, jesteś miły, kochany, czuły; ale szczery. I silny. Jesteś opoką, na której kobieta może się oprzeć, i poczuć jak mała dziewczynka. Kochana, bezpieczna, pewna swojego mężczyzny. Wtedy i tylko wtedy, kobieta może się spełnić biologicznie i hormonalnie.

 

                                                          Ty gruba świnio...

 

Prawdziwy mężczyzna rzadko ukazuje uczucia. Prawdziwy mężczyzna jest powściągliwy emocjonalnie. Nie wierz bracie samcu, zaklinam Cię na wszystkie świętości, nie wierz w te kłamstwa że mężczyzna ma ukazywać uczucia. Nie zmuszaj się do tego na siłę. Kobieta Ci mówi że taki facet to porażka? że jest zakompleksiony, niedojrzały? a co ma Ci powiedzieć? chce władzy w związku,  tej nie da jej mężczyzna który jest powściągliwy, który ma odwagę być po prostu sobą. Jeśli Twoja kobieta pyta Cię czy ładnie wygląda w kusej mini, a wylewają się z niej fałdy tłuszczu, odpowiedz szczerze, i mądrze. Samiec alfa starych czasów, neandertalczyk, powie; wyglądasz jak świnia. Rysiek wiadomo, skłamie z miłości; kochanie, wyglądasz prześlicznie, jak Kate Moss. Nowoczesny samiec alfa odpowie; kochanie, powinnaś schudnąć. Dla zdrowia. Kobieta wpadnie w szał? będzie demolować mieszkanie? płakać i zawodzić, tak by cały blok słyszał jak bardzo jest nieszczęśliwa, jak strasznie została skrzywdzona? a niech tak robi. Wtedy powiesz jej miło, kulturalnie; kochanie, szanujmy swój czas. Ten idzie do przodu, szkoda go tracić na zaciekłe milczenie i karczemne awantury. Nie chcesz żeby było fajnie, sympatycznie i miło, żądasz ode mnie kłamstw a za prawdę wariujesz, to powodzenia i pozdrawiam. Chcesz? to usiądźmy i porozmawiajmy. Kocham Cię, ale wyglądasz brzydko. Jesteś otyła, i chętnie Ci pomogę w ułożeniu diety, ćwiczeń. Podstawowe to seks; trzy razy dziennie. Zaawansowane; bieganie po zakupy, gazetę i do pracy. Czyli jak zwykle kochanie...

 

Nie ukazuję swych uczuć tak wylewnie, jak chciałaby kobieta. Taka moja charakterystyka. Dlaczego mam to zmieniać, jak dobrze mi z tym? lubię przytulić pieska, czytelniczkę... wzruszyć się na filmie wojennym; wystarczy. Jeśli Ci się to nie spodoba, droga wolna. Moje szczęście nie zależy od Ciebie. Moje nieszczęście także. Tak, chyba jestem żałosnym, niedojrzałym emocjonalnie popaprańcem. I dobrze mi z tym. Jestem Marek, jestem przeorem męskiego zakonu braci uciśnionych. A za mną stoją wspierający mnie emocjonalnie alkoholem i pornosikami, wierni bracia samcy. Zawsze rubaszni, zawsze gotowi na seks z Paniami, zawsze prymitywni i niedojrzali emocjonalnie, zawsze skorzy do opowiadania chamskich dowcipów.


Najnowsze komentarze

Newsletter Subscription

Nowości na Samczym Runie
Twój mail*


asd