Najnowsze felietony

Marek

Marek

Zbyt piękny by płacić...
niedziela, 01 lipiec 2012 09:16

Czy mężczyzna potrafi być wierny?

 

 

 

Człowiek jest istotą dwoistą. Z jednej strony wpływ na nasze decyzje ma genetyka, której zadaniem i jedynym celem jest przetrwanie, a z drugiej strony duchowa sfera naszego życia, dla której przetrwanie ciała nie jest najważniejszym celem, gdyż najbardziej istotne są takie rzeczy jak szlachetność, lojalność, dobro.

Czy mężczyzna więc, potrafi być wierny całe życie kobiecie? odpowiedź jest dwojaka, a każda z tych odpowiedzi zawiera w sobie pewne opcje. Załóżmy że mamy mężczyznę u którego dominuje genetyka, czyli ślepy nakaz zapłodnienia jak największej ilości Pań (by powstawało życie). Taki mężczyzna zdradzi, ale tylko wtedy kiedy jego partnerka jest mniej pociągająca niż wizja w jego głowie, zachęcająca go do sexu z innymi Paniami. Czyli mówiąc szczerze, po kilku latach jest to oczywista oczywistość że tak się stanie, ponieważ jeśli nie ma między dwojgiem ludzi czegoś głębszego, nawet najpiękniejsza kobieta po kilku latach staje się nudna jak flaki z olejem. Przyczyną zdrady może być też nawet nie tyle nakaz genetyczny, ale niska samoocena która z każdą zaliczoną kobietą utwierdza mężczyznę w przekonaniu że jest "ogierem".

Jednak już chwilę po stosunku z obcą kobietą, ta sztuczna samoocena pryska jak bańka mydlana, i facet znowu się czuje nikim. Receptą wtedy jest nie zaliczanie kobiet, bo to jest jak aspiryna przy raku, a docenienie siebie, i pokochanie. Wtedy znika niska samoocena, i potrzeba dowartościowywania się poprzez ranienie osoby która nam w pelni zaufała. To bardzo prosty mechanizm. W młodości gdy zostaje się odrzuconym przez kobietę, albo samemu się odsuwa od kobiet z powodu urojonej bądź prawdziwej wady ciała czy psychiki, w dorosłości chce się to skompensować, i "zalicza" się. Gdy było się w młodości wzgardzonym i nie szanowanym, w dorosłości zostaje się ofiarą pozorną, czyli wszyscy razem z ofiarą myślą że jest on/ona ofiarą, ale w głębi tej maski ofiary tkwi wielka uraza, nienawiść i gniew. Wychodzi on w sytuacji gdy ofiara czuje się niezagrożona, i dlatego właśnie wszelkie fora internetowe są pełne nienawisci i złości. W ten sposób można odreagować, i spuscić z siebie ciśnienie nie będąc rozpoznanym. To dlatego zawsze ostrzegam moich czytelników żeby unikali ofiar zyciowych, dla ich własnego dobra, bo to co widzą to tylko starannie przygotowana dla ich oczu iluzja. A już nie daj Boże pomagać ofierze - zawsze Cię ugryzie, wcześniej czy później.

Zdrada także to rozkosz płynącą z ukarania swojej kobiety za jakieś przewinienie. Kochając się z inną kobietą mężczyzna czuje w sobie wielka radość wyobrażając sobie swoją żonę która mu ufa. I znowu przyczyną jest niska samoocena, ponieważ facet z wysoką samooceną nie dopuszcza do powstawania takich urazów, tylko na bieżącą wyjaśnia wszelkie sprawy. Wiem, czasami się nie da. Wtedy się kategorycznie żąda szacunku dla siebie, i stawia ultimatum, np daje kilka dni na wyjaśnienie całej sprawy albo rozstanie, bo czemu niby człowiek szlachetny ma cierpieć, w imię czyichś fochów? bo dzieci, kredyt, mieszkanie? to jest problem tylko dla człowieka który ma niską samoocenę i przedkłada wygodę nad swoje poczucie honoru. Ale nigdy dla tego co kocha siebie. Taki człowiek nie pozwoli sobie na tkwienie w sytuacji gdzie cierpi, tylko ją zmienia. Wiele Pań czuje to przez skórę, i specjalnie wybiera osobników bez mocnej samooceny, którymi można manipulować, i z którymi można walczyć, udowadniać sobie jacy mężczyźni są beznadziejni. W ten sposób wybierają człowieka ktory ich niebawem zdradzi - do tanga trzeba dwojga.

 

Druga opcja - facet w życiu kieruje się wyższymi uczuciami. Dla tego człowieka takie hasła jak lojalność, uczciwość, honor, są niezwykle ważne. I mimo tego że czuje wielkie pożądanie do innej kobiety, nie będzie z nią się kochał ponieważ wierność wobec kobiety której ślubował jest dla niego ważniejsza niż wszelkie inne uczucia i pragnienia. To się Paniom podoba, ale już nie za bardzo to że taki mężczyzna zdradzony, analogicznie uznając że zostały zdradzony jego najgłębsze przekonania, nie wybaczy nigdy. Może inaczej - wybaczyć wybaczy, nawet zrozumie ludzką ułomność, ale nigdy już nie wróci, czego gigantycznie rozpaczliwy ciężar kobieta uświadomi sobie po roku, dwóch, po poznaniu innych mężczyzn i zobaczeniu jaka różnica klas dzieli ich od jej ex faceta.

To wszystko co napisałem, można zastosować wobec kobiety. Nakaz genetyczny by doświadczać nasienia różnych mężczyzn, celem wymieszania genów co jest gwarantem zdrowia i siły, wybranie najsilniejszego i najagresywniejszego mężczyzny który da silne geny i obroni dziecko. Oczywiście ten agresywny będzie ją bil i zdradzał, co jest oczywiste. Oraz hit naszych czasów, ukaranie męża zdrada z kolegą z pracy bo nie kupił futra, albo nie ogląda M jak miłość. No cóż, każdy powód jest dobry by wytłumaczyć sobie że zdradzanie jest sprawiedliwe a winę za naszą decyzję ponosi mąż.

I tak mija te życie, rozpostarte między pragnieniami ciała, a ducha. Których podszeptów słuchasz, taki jesteś.

 

A więc czy mężczyzna potrafi być wierny cale życie jednej kobiecie? jasne że tak. Ale pod warunkiem ze ważniejsze dla niego od nakazów ciala są podszepty jego szlachetności, i pod warunkiem że kobieta to doceni.

niedziela, 01 lipiec 2012 09:16

Wymagania wobec Pań

 

 

 

No to jedziemy z tym koksem. Moje wymagania wobec Pań są następujące:


1. Przykry oddech z ust. Warty odnotowania jest fakt, że nawet ktoś kto wymyje ząbki, ale np jest na diecie i kilka godzin nie je, nieelegancko wonieje mu z buzi (ciała ketonowe) a więc przed randką proszę się najeść :) pamiętam pewną piękną kobietę, obiekt pożądania u wielu facetów - budzi u mnie odruch wymiotny do tej pory, jak przypomnę sobie ją i jej zapach gnijącego mięsa z ust. Dziewczyny, gumy miętowe naprawdę nie są drogie...dentysta w sumie też....

2. Paznokcie. Gdy widzę tipsy to mi się zapala czerwona lampka, ale gdy widzę
obgryzione pazury, od razu uciekam. Na widok czerwonego mięsa na palcach autentycznie robi mi się słabo.

3. Zęby. Lubię białe. Nie lubię czarnych, żółtych, brązowych. I wszystko jasne.

4. Włosy. Lubię czyste, ładnie pachnące, gęste, bez łupieżu i innych
niespodzianek. Nie jestem fanem łysiny u Pań, no przykro mi ale od S. o Connor wolę Wiolettę Villas (w kwestii włosów oczywiście - to dla mniej domyślnych Pań).

5. Ekstremistyczne poglądy, nie ważne czy prawicowe, czy lewicowe. Uciekam
natychmiast.

6. Gadulstwo. Sam jestem gadułą, więc... :)

7. Skąpstwo. Pierwsza randka - chętnie kupię kwiaty, jakąś kawkę, ciacho, ale
później raz ja raz Ty - Sorry, jestem za młody i piękny by płacić za kobietę,
jak będę miał na to ochotę to pójdę do agencji towarzyskiej, zapłacę i wezmę
to za co zapłaciłem. A jak będę miał ochotę na pasożyta to skoczę w leszczyny
po kleszcza (lol :) )

8. Zaradność - dziewczyna powyżej 22 lat mieszkająca z rodzicami? z ukochaną
mamusią co jej robi jedzonko do łóżka? wygodnie, prawda? wybaczcie, ale coś
nie halo tu jest. Zrozumiem jeśli jest po amputacji rączek, ale z dwiema
sprawnymi, mieszkać z rodzicami na ich utrzymaniu? lol :) poza tym, lubię
poczucie bezpieczeństwa...

9. Muszę mieć o czymś porozmawiać. Lubię dziewczyny co czytają książki, mają
swoje zainteresowania, hobby, pasje, rozwijają się intelektualnie. Świat jest
taki piękny, i tylko ktoś kompletnie bez osobowości nie chce zgłębiać jego
zawiłości, podróżować, poznawać inne kultury, wierzenia.

10. Lubię dziewczyny co mają dobre serduszko, które chętnie raz na jakiś czas,
(na kwartał, pół roku) zrezygnują z kosmetyków, a kasę wpłacą na schronisko
dla psów. Niech sobie podjedzą zwierzaki, stać mnie. Takie podejście jest bardzo szlachetne, i taka dziewczyna ma na pewno u mnie dużego plusa.

11. Narzekanie - masz nogi, ręce? inni nie mają, więc czemu narzekasz?
narzekaczki nie dość ze mnie nie interesują, ja takimi osobami delikatnie
mówiąc, gardzę. (ale sam narzekam :) )

12. Matki Polki - poświęcają się dla wszystkich na siłę żeby zaleczyć swoją zerową samoocenę, a późnej jęczą że są niedocenione. A sio!

13. Choroby umysłowe w rodzinie - wiek w którym wierzyłem że miłość wygra z genami, już mam za sobą. A historię człowieka którego żona w wieku 38 lat
dostała (jak jej mama i babcia) schizofrenii znam osobiście, (jako obserwator
dzięki Bogu) i NIGDY W ZYCIU. Do tego momentu nie wiedziałem że człowiek może w ciągu jednej nocy osiwieć.

14. Ciężkie choroby dziedziczne w rodzinie - to wygląda bardzo romantycznie na filmach, ale w realu nie za bardzo. Szpital, wrzaski, przegrane życie,
rozpacz, złamane nadzieje, smród ekskrementów, moczu, wymiocin, nędza.
Znam to. Nie chcę spędzać swojego życia w szpitalu, a potem mieć dziecko i
patrzeć latami jak umiera w męczarniach bez szans na wyleczenie. Egoizm? tak.
Gdy będę z kobietą i ona zachoruje, będę z nią, to lojalność. Ale gdy kogoś
poznaję, nie będę zainteresowany osobą która ma takie ograniczenia, nie ze
swojej winy, niestety. Ale czy Panie interesuje to że nie jestem milionerem "bo" (i tu kilkadziesiąt powodów)? no właśnie.

15. Samochód. Wybaczcie, ale w 21 wieku nie mieć przynajmniej prawa jazdy, to jakieś tragiczne nieporozumienie :)


16. Kobieta świadoma, nowoczesna, powinna ćwiczyć mięsień łonowo guziczny. W celu wiadomym :)

17. Jak słyszę że kobieta mówi ze tyje z powietrza/hormonów/leków, no bo
przecież nie z jedzenia i braku ruchu, to uciekam. Jestem w stanie zrozumieć
wszystko, nawet nadwagę którą można zbić, żadna to tragedia, ale ktoś kto się
samemu tak bezczelnie oszukuje, to już kompletna porażka.


18. Lubię szczupłe dziewczyny :) do sexu mogą być tluste, sterowanie większą masę (tak jak ciężarówką) daje więcej satysfakcji. Ale do miłości, spacerów za rączkę, lansowania się - tylko zgrabne i szczupłe.


19. Żyły na cyckach, nogach - przepraszam, to moja fobia :)




A teraz słowniczek dla Pań, zawiera słówka którymi możecie mnie skomentować:

Pusty, żałosny, chory, pacan, pajac, idiota, brzydki, kompleks małego penisa,
umrzesz samotny, żadna Cię nie zechce... itd :)

sobota, 30 czerwiec 2012 17:51

Penis, duży czy mały?

 

 

 

Wielkość penisa - ten temat spędza sen z oczu, niemalże wszystkim mężczyznom na świecie.


Moi drodzy - z penisem jest jak z piersiami - jeden lubi małe, drugi lubi duże biusty. Ale to wszystko nie jest takie proste. Ja u Pan w życiu normalnym lubię małe piersi, w seksie wolę jednak mieć w co się wtulić, poza tym widok Pani w obcisłej bluzeczce jest bardzo smaczny. Jednak gdy się zakocham, wielkość biustu nie ma dla mnie kompletnie znaczenia - liczy się wtedy miłość i twarz partnerki, wspólne bycie ze sobą. Duże piersi mają tą wadę ze często mają widoczne napuchnięte żyłki, a ja od tego widoku mdleję, wielu facetów też - na starość biust zacznie zwisać i przestanie być apetyczny. Mały biust na dłużej jest ekonomiczniejszy, ale jednak jest fajnie złapać za duże piersi, polizać je, poszczypać, podgryzać i bawić się na tysiąc i jeden innych sposobów. Ja osobiście lubię leżeć, dotykać delikatnie i patrzeć na duże piersi, a jednocześnie sobie rozmawiać na jakiś miły temat. Oczywiście po jakimś czasie gwałtownie ucinam rozmowę, czułym pocałunkiem - nie samym patrzeniem prawdziwy mężczyzna żyje.


Piszę to po to, byście zauważyli ze temat ten nie jest taki jednoznaczny i prosty, i nie ma tu prostych odpowiedzi.


Kobieta zakochana, mając w sobie małego penisa może przezywać serię niesamowitych orgazmów, natomiast nie kochając właściciela dużego, może przeżyć ból, może nic nie czuć, a może też przeżyć orgazm. Wszystko zależy od stanu emocjonalnego kobiety, i umiejętności kochanka. Pozytywny stan emocjonalny kobiety, możesz wzbudzić - bądź czuły, delikatny, gładź delikatnie całe ciało kochanki, musisz znaleźć taki specyficznie powolny rytm miłości, musisz go wyczuć - dotykaj, delikatnie masuj całe ciało, odgarniaj czule włosy z czoła partnerki, czule całuj w oczka, uszka - szczególnie płatek na dole który delikatnie przygryzaj i chuchaj w niego, sięgnij też językiem pod tym płatkiem - i obowiązkowo komplement.

Nie podlizuj się, jesteś facet, nosisz spodnie - mów szczerze - kotku, ale na mnie działasz, chcę Cię schrupać - proste? tak, ale skuteczne. Mów to cicho i powoli, męskim niskim głosem. W czasie pieszczot gdy jesteś czuły, nagle daj klapsa, złap mocno za włosy i pociągnij kobietę do siebie by zatopić się w jej ustach - mocno włóż język w jej usta, i rozkoszuj się wilgocią i smakiem jej języka. Rozkoszuj się jej ustami, bo po ślubie wiele lat będziesz przeklinał te wiecznie zrzędzące usta. Bądź stanowczy. To Ty tu rządzisz, rozumiesz? to Ty jesteś silny, to Ty zdobywasz kobietę. Yin i Yang, ciemność i światło, kobiecość i męskość. W tej chwili gdy oddajecie się namiętności, Twoja kochanka może być Agatą Wróbel - nieważne, ma się Tobie w pełni oddać.

Gdy po jakimś czasie (ok. 30min - 1h) kobieta będzie się już rzucać z namiętności, dopiero wtedy wejdź w nią, i patrz jej wtedy głęboko w oczy. Ale zanim wejdziesz, drażnij się z nią, symuluj wejście i uciekaj. Ona musi tego pragnąć z całych sił. I proszę, postaraj się nie kończyć między jej udami po minucie, nie rób mi wstydu. Wytrzymaj chociaż 10, 15 minut. Gdy będziesz kończyć, wtul się w jej szyję, obejmij mocno rękoma korpus, wąchaj jej włosy i słodki zapach potu, ściśnij z całej siły żebyście stanowili jedność - i niech ten Sylwestrowy szampan wreszcie eksploduje między udami Twojej kobiety, a Ty doświadczaj elektrycznej fali wędrującej Ci po kręgosłupie, i staraj się ją popchnąć wyżej, ku głowie. Zapomnij się, i niech tysiąc płatków róż obsypie Twoje wyczerpane miłosnymi zapasami jądra.

A teraz nieprzyjemna informacja - kobiety do patrzenia, dotykania czy seksu oralnego lubią duże penisy. Do penetracji niekoniecznie. Popatrzeć na dużego członka jest zawsze przyjemnie i niestety tym Panie się między sobą chwalą. Ale ponieważ każda chce się pochwalić, wiec znacząco zawyża Twoje przyrodzenie żeby się nie wstydzić. Bardzo dużo zależy też od kobiecej pochwy. Niektóre Panie mają tak bosko ciasną, że nie ma problemu, i gdy masz małego penisa, będziecie mieli wspaniale życie seksualne. Gorzej jeśli ma dużą pojemność, wtedy zostaje wam ćwiczenie mięśni łonowo guzicznych. Zapraszam do mojego artykułu na ten temat, proszę wpisać w wyszukiwarkę "mięsień łonowo guziczny". Po ćwiczeniach wszystko będzie dobrze. Mój znajomy który ma penisa 21cm, opowiadał o seksie z kobietą, która miała tam pojemność niemalże wiadra. Oboje nic nie czuli. No cóż, zdarza się i tak - wtedy trzeba ćwiczyć pochwę, by jej mięśnie zacisnęły się z siłą imadła na penisie partnera. Są Panie które tak ćwiczą, no i cóż, przebywanie w ich towarzystwie to przyjemność w każdym tego słowa znaczeniu.


- Gdy Pani lubi sex bez zobowiązań, i z powodu budowy ciała czy też częstego współżycia ma rozluźnioną pochwę, a jej nie ćwiczy - mały penis wzbudzi w niej śmiech. Tu potrzeba porządnego penisa gdyż ona nie jest zakochana, i lubi szybkie numerki więc odpada jej emocjonalność. Jeśli Twoje ego jest twarde a penis znacznie mniej, umawiaj się na sex bez zobowiązań, ale tylko raz bo drugiego na pewno nie będzie.

- Gdy przeszkadza Ci rozmiar Twojego penisa, zakochaj się z wzajemnością. Gdy mimo tego chcesz mięć większy - pamiętaj - tabletki reklamowane w internecie na powiększenie rozmiaru penisa spowodują u Ciebie co najwyżej biegunkę. Są ćwiczenia, polegające na pękaniu ciał jamistych w członku, które to odbudowując się powiększają swoją objętość, przez co można zwiększyć obwód i lekko długość penisa. Trzeba długo i ciężko ćwiczyć, ale są efekty. Operacje na grubość są popularne, na długość bardzo trudne, a oba typy mają duży procent powikłań.

- Niezależnie od wielkości Twojego penisa, ćwicz mięsień łonowo guziczny. On sprawi że będziesz miał twarde erekcje, potężne wytryski i będziesz miał wielokrotne orgazmy, tak jak świnia czy kobieta. Reasumując - odpowiedź na pytanie czy lepszy jest mały czy duży penis, jest uzależniona od zainteresowanej - albo zainteresowanego.

Mam znajomych co mają duże penisy i mogą długo i często, nic im to nie dało w związku, kobiety odchodziły od nich a penis wtedy nie miał znaczenia. Znam też tych co nie mają tak wielkich penisów, i też kobiety od nich odchodziły. Ale znam zamożnych mężczyzn co przed ślubem spisali intercyzę, że w razie odejścia, partnerka nic nie dostanie, i wiecie co? żadna od nich nie odeszła. Czy masz duży czy mały penis przyjacielu, jesteś mężczyzną, a mężczyzna musi zarabiać, jak to sprytnie ujął Marek Kondrat, w najbardziej ulubionej przez Polskie Panie reklamie.

Pewnie teraz spytacie - jaki jest mój penis, autora artykułu? chętnie wam odpowiem. Sofistycznie rzecz ujmując, Jest relatywnie duży.

sobota, 30 czerwiec 2012 17:50

Powodzenia, pozdrawiam

 

 

 

To co mnie zawsze szokowało u ludzi, a u kobiet szczególnie, to pewien rodzaj nieuczciwości.

Pisałem już wam kiedyś o tym - jestem z dziewczyną, umawiamy się na wyjazd i ona nie odbiera kilka dni telefonu. Gdy po czterech dniach się dodzwaniam do niej, i pytam co się stało, ona nie wie o co chodzi, i zarzuca mi że ją stresuję swoją natarczywością :) moje cztery dni stracone się nie liczą, o przepraszam z jej strony nie mam co marzyć. Mówię spokojnie w słuchawkę "życzę powodzenia, pozdrawiam" i zamykam temat. Gdy po jakimś czasie dzwoni i mówi że jest podła, skrzywdziła mnie i chce się zmienić, gratuluje jej chęci poprawy i zmieniam nr telefonu.

Jestem z dziewczyną, w niedzielę jesteśmy u mnie, jest bardzo miło, kochamy się. W poniedziałek rankiem dzwonię usłyszeć głos mojej ukochanej - nic, zero odzewu. Komórki nikt nie odbiera, w domu nikt nie odbiera. W Środę rano dzwonię, odbiera i mówi że jest w autobusie, i że zadzwoni o 10 dokładnie bo teraz nie może rozmawiać, czekam z wielką niecierpliwością, 11, 12, 13 w końcu dzwonię, nie odbiera :) Ja siwieję ze strachu że coś się jej stało, w niedzielę w końcu pojawia się na gg, zaczynamy rozmowę - jest oburzona ze jestem napastliwy :) miała depresję, musiała coś przemyśleć, źle się czuła, nie miała siły żeby odebrać. Do pracy siłę miała chodzić, spotykać się ze swoim ex też, ale napisać sms że żyje już nie. A o to mi tylko chodziło - nie chce ze mną być? ok, to żaden problem poznać nową dziewczynę, ale skoro z nią byłem czułem się za nią odpowiedzialny, bałem się czy coś się jej nie stało.

Napisałem że dziękuję za te parę miesięcy, i życzę powodzenia. Serie jej smsów kasowałem bez czytania.


Bardzo ładna Pani, 40 lat, świetne nogi, zgrabny tyłek, niezwykle atrakcyjna, własna firma, wiele mówiąca jak to mężczyźni są źli a świat podły - dzwonię do niej któregoś dnia, mówi że ma arytmię i dzwoni po pogotowie. Przez następne półtora tygodnia nie odbiera telefonu a ja nie mogę spać ze stresu bo mam wizje ze jest w szpitalu, i chciałbym ją móc odwiedzić, jakoś pomóc a strasznie się boję ze umarła - przestaję dzwonić gdy robię prywatne śledztwo i się dowiaduję że jest zdrowa i jest z innym facetem. A wystarczył jeden sms że to koniec spotykania się, po co tak robić i udawać zawał? napisałem formalny sms że dziękuję i pozdrawiam - dwa miesiące później płacz i wycie że jednak byłem jedynym uczciwym facetem - wyrzuciłem ją z serca i za drzwi, smsy kasowałem. Bez żalu. Nie cierpię jak ktoś do mnie przychodzi bez prezentu, ja zawsze komuś coś kupuje, choćby batonik, czekoladę. Nie lubię z pustą ręką przychodzić, nawet jak nie mam pieniędzy, nie lubię z siebie robić dziada. Być milionerem, i nie przynieść nic ze sobą - szok.


Super dziewczyna. Umawiamy się na randki, jest bosko. Kolejna randka, nie może przyjść, tracę kilka godzin. Następna randka, cały dzień się szykuję, zmieniam plany, przed randką mnie coś tknęło i dzwonię do niej, a ona zdziwiona bo jej koleżanka zerwała z chłopakiem i ona musi jej pomóc, wiec pytam czemu mi smsa nie napisała? zapomniała. Powodzenia, pozdrawiam, numer kasuję, podobnie jak kilkadziesiat połączeń od niej.

Umawiam sie z dziewczyną, czekam 40 minut, później gadamy, spóźniła się i jest na mnie wściekła ze mnie nie było, "czy wiesz jak ja się czułam gdy czekałam na Ciebie" zamurowało mnie gdy widzę taką bezczelność, i pytam "to czemu się spóźniłaś 40 minut, ja też czekałem i byłem zły" odpowiedź - "jesteś niedojrzały emocjonalnie, dorośnij" - powodzenia pozdrawiam :)

Randka z dziewczyną z portalu randkowego. Lojalnie ją uprzedzam ze nie mam pracy wiec nie zaproszę nigdzie, tylko spacer - idziemy, i stajemy pod drogą restauracją a moja partnerka akurat pod nią zwija się z głodu. Powodzenia pozdrawiam.

Kolejna randka z randek - idziemy do empiku, dziewczyna pokazuje mi książkę Jana Pawła 2 i pyta - czy Ty też czcisz tego wielkiego człowieka? (z zachwytem i łzami w oczach) to mówię że nie znalem osobiście a tylko z mediów więc nie mam zdania na ten temat. Wściekłość w oczach, głuche milczenie - powodzenia pozdrawiam.

Spotkanie z randek - jedziemy moim fiatem, a Pani mnie pyta czemu nie jadę szybciej, to mówię jej że jest ograniczenie do 50km/h a ja jadę 70km/h i czuję się jak pirat drogowy i przestępca, a Pani na to że prawdziwi faceci jeżdzą szybko i chyba nie mam jaj "to Ty facet jesteś, chyba jaj nie masz jak tak wolno jeździsz". To ja jej mówię że szybko to ja mogę pojechać ją od tyłu w jej tłusty zadek - na światłach wrzask i wybiega z samochodu krzycząc że jestem nienormalny.


Randka na mieście - wcześniej uprzedzam dziewczynę ze nie mam pieniędzy i nie jem nic na mieście bo mam wrażliwy żołądek. Jesteśmy w KFC i dziewczyna mówi mi żebym wziął jej jakiś tam zestaw, i zaczyna dzwonić do koleżanki z telefonu. Zgłupiałem kompletnie, więc poszedłem do toalety na siku, wracam a ona "gdzie jedzenie"? więc mówię że nie kupiłem bo jak się umawialiśmy, nie mam pieniędzy. Zaklęła pod nosem, coś o pieprzonych skąpcach :) i poszła kupić sobie kurczaczka. Ale zjadła go już sama. Powodzenia pozdrawiam.


Randka - w jej trakcie jestem półżywy ze strachu, bo moja randkowiczka mówi z podnieceniem że chce mieć dzieci, rodzinę, tradycyjną, mówi o tym że świetnie do siebie pasujemy, ze będę świetnym tatą - więc mówię, "o, tu jest niedaleko koszykowa?" tak, a co? "a wiesz, często tu bywam", tak? a gdzie? "na dermatologii" a co, masz skórkę jak niemowlaczek przecież? "tak, na twarzy mam, a chodzę tam do działu chorób wenerologicznych od paru lat i niżej nie jest już tak gładka"i rechoczę znacząco. Mojej partnerce opada szczęka, a mi nadzieja wypełnia serce ze za chwile koniec tej męki.

Powodzenia, pozdrawiam, tym razem z obopólnej woli.

Kolejna randka - Wspaniała dziewczyna - smród gnicia z ust tak przerażający, że z trudem walczę żeby nie zwymiotować. Powodzenia pozdrawiam.

I następna - rozmawiamy ze śmiechem, i rozmowa schodzi na erotyczny temat. Ja - chętnie bym Cię upolował. Ona - a masz czym? Ja - kotku, jestem urodzonym myśliwym, mam tu coś na grubego zwierza Ona - a co masz? Ja - ulubioną broń brudnego Harry,ego, magnum kaliber 14 Ona - 14? tak mało? ale to chyba po akcji te 14? Ja - nie, w najgorętszym jej momencie Ona - o jezu, 14? czemu taki mikrus? Ja - jak to mikrus? Ona - żenada, maleństwo Ja - kotku, bo to jest broń na kociaki a nie maciory - POWODZENIA POZDRAWIAM.

Kocham się z dziewczyną. Jest fantastycznie. Ja - wtulony w szyję, oddycham uroczym zapachem jej blond włosów, dysze i czuję że zbliża się pełnia, a ja zawyję do księżyca jak wilk, i oto gdy jestem jakieś 5 sekund przez kumulacją lotto, moja ukochana mnie zrzuca z siebie i mówi "miś, głowa mnie boli". Nie wierzę własnym zmysłom, i mówię, kochanie, daj mi pół minutki "miś, nie chce mi się już" odwraca się i przysypia. Budzę ją i mówię, "słuchaj to nie w porządku, kilka sekund Cię nie zbawi, a dla mnie wiele znaczy" moja ukochana uśmiecha się złośliwie gdy widzi moją napięta twarz, "miś, dojrzej wreszcie, dorośnij, bo zachowujesz się jak mały chłopiec" Złość wyładowuję na worku bokserskim a moja już w tym momencie, mentalnie ex dziewczyna, oburzona że ją wyganiam wraca do siebie. Powodzenia pozdrawiam. Maile, smsy i telefony z pogróżkami i pogróżkami kasuję i ignoruję.

Reasumując. Uczciwość, honor, tego nie spotkałem u Pań. Za to widziałem z wielkim smutkiem - chciwość, chytrość, przebiegłość, udawanie i maskowanie uczuć. Wszystko co się nie podoba, jest kwitowane egoizmem i niedojrzałością emocjonalną. Spóźnialstwo i brak umiejętności powiedzenia przepraszam, uważam za szczyt prostactwa. Drogie Panie - jak powiecie przepraszam, nie stracicie klasy - wręcz przeciwnie.

Dużo Pań do mnie pisze na gg, i to jest kompletna porażka. Bezczelność, prostactwo, zero kultury, po prostu chamstwo ze słomą w butach. To że ma się duże piersi i ciasną cipkę, nie sprawi że wywrzesz na mnie wrażenie - bycie kulturalnym i uprzejmym, zawsze robi na mnie wielkie wrażenie. Dla mnie mieć kobietę to żaden problem, ale kulturalna i grzeczna kobieta, to skarb.

Gdzie się podziały Dzień dobry, przepraszam, dziękuję? gdzie kobiety z klasą które się żegnają a nie milczą?

I kto traci na tym chamstwie? ja mało tracę, trochę przeżywam takie zachowanie, ale mi mija - wy tracicie kogoś uczciwego, kogoś komu można powierzyć swoje najcenniejsze skarby a ja je oddam, zawsze - zawsze lojalny, wierny. Tracicie coś najcenniejszego na świecie, i to ja się z was śmieję. Gdy płaczecie - bite, nieszczęśliwe, z kolejnym "podłym" partnerem. Trzeba było sobie wybrać dobrego - ale dobry jest nudny, prawda? nie robi awantur, nie bije z frustracji. No właśnie :)

sobota, 30 czerwiec 2012 17:50

Mezalians

 

 

 

Mezaliansy udają się przeważnie w bajkach, i w kobiecych czasopismach dla otyłych Pań domu, które ze łzami w oczach czytają o młodym, bajecznie bogatym księciu, który zakochał się w 50 letniej kucharce, wzięli ślub i zabrał ją na Malediwy, gdzie żyją szczęśliwi.

Miłość jest niezwykłą rzadkością, a to co widzimy to zakochanie, czyli stan wręcz identyczny z upojeniem alkoholowym. Gdy jesteśmy pijani, nie zwracamy uwagi na to że nasz miś jest śmierdzącym leniem i flejtuchem, co w wolnym czasie pije piwo i ogląda tv, a książki kojarzą mu się jedynie z awaryjną podpałką do grilla. Albo że nasza piękna ukochana jest intelektualnym przedszkolakiem, który żyje tylko plotkami i serialami. Ale gdy opadnie z nas pijacka euforia, widzimy to i zaczyna się dramat, ten sam od wieków. Ale rozstać się jest już trudno, są dzieci, mieszkanie na kredyt, ułożone życie i wspólni znajomi.

Bogaty z biednym - jak mogą sie przyjaźnić? bardzo wątpliwe. taka relacja jest możliwa w sensie mentor, nauczyciel - uczeń, ale równi sobie przyjaciele? jeden na wakacje leci do Afryki zapolować na tygrysa, drugi siedzi w domu dłubie w nosie i strzela lepkimi kulkami w sufit, jeden w wolnym czasie imprezuje w najlepszych klubach z pięknymi szczupłymi dziewczynami, drugi jedyną rozrywką na którą go stać to gra komputerowa ze stadionu od Iwana i od czasu jakaś gruba dziewczyna z grzybicą pochwy. W którymś momencie biedny zacznie zazdrościć bogatemu, a bogaty nudzić się biednym i to jest proces w 99% nieunikniony.

Najbardziej znanym typem relacji tego typu, jest oczywiście relacja bogaty starszy facet, młoda piękna kobieta. Znacznie rzadziej biedny muskularny facet, i starsza Pani Biznesłomen.

Kobieta po studiach, i robotnik - dawniej to był problem, teraz kobiety po studiach zaocznych "marketing i zarządzanie" przypominają swoim intelektem tresowane goryle w Warszawskim zoo, więc ten problem przestał istnieć. Tak a propo, kobiety teraz w ogóle nie czytają, a czytanie właśnie rozwija wrażliwość i wyobraźnię. Tylko filmy, imprezy, albo seriale. O czym rozmawiać z taką Panią? Sam pamiętam - leżę na ławce z głową na kolanach byłej modelki, pięknej, wykształconej, mówię o filozofii, religiach, rozgaduję się, ludzie lubią mnie słuchać bo sensownie mówię, więc moja ex też słuchała, i pod koniec pytam czy rozumie, retorycznie oczywiście i tak aby spuentowac to i w sumie nie oczekiwałem odpowiedzi, a moja ex Pani mnie głaszcze po włosach i mówi "ale głupotki gadasz miś" - no tak, nic nie zrozumiała :)

I to jest przyczyną tego że się nudzę z Paniami po studiach, bo one po prostu niewiele umieją - wybaczcie ale analiza finansowa czy coś w tym stylu, to można się nauczyć dość szybko w pracy, a wiedza o życiu, o świecie, ludziach? uwielbiam gdy kobiety mnie pytają, a ja bardzo lubię zastanawiać się nad odpowiedziami. I jeszcze nie spotkałem Pani która by była dla mnie intelektualną partnerką - dlatego właśnie lubię kobiety koło 40 -tki, co najmniej po dwóch fakultetach, znające języki i podróżujące, znające świat. Uwielbiam nauczać ale sam też chcę się czego nauczyć. A co może mnie nauczyć miaucząca o dziecku i ślubie 25 latka?

Przyznam się wam, że mam jedną wadę która mi mocno doskwiera. Ponieważ kocham być słuchany, potrzebuję kobiety która będzie słuchać, a nie mówić. Z kobietami które uwielbiają mówić, nie mam szans na sympatię, i z tego zdaję sobie sprawę. Ale to żaden problem, ponieważ są Panie którym imponuje mój intelekt i lubią słuchać - problem w tym ze Panie to wykorzystują, i wtedy ja się szybko zakochuję. Jak godzinę się wygadam, popuszczę wodze fantazji to wtedy jestem tak napalony że jest bara bara, i kłopoty :) wystarczy mężczyźnie połechtać ego, dać się wygadać, i już jest na pachnącej rybką uwięzi.

Tak, jestem trudny we współżyciu :) jestem nerwowy, często agresywny, mam się za mądrzejszego, mam lekką manię wielkości, nie lubię słuchać innych. Ale, wiele Pań to lubi, bo to jest facet a nie kapeć, a pod rękę fajnie iść z żywym facetem co w razie czego ją obroni i złapie lubieżnie za tyłek niż z meduzą którą się steruje i którą się gardzi za jego słabość. Ja jak idę gdzieś z kobietą na mieście, lubię trzymać dłoń na jej pośladkach. Bo to są moje pośladki, a ja lubię dotykać swoje zabawki. Kobiety lubią czuć ze do kogoś nalezą, kogoś kto ma nad nimi dużą przewagę. Ja mam przewagę fizyczną bo jestem 87kg przypakowany silny byczek, intelektualnie miażdzę, duchowo szokuję, do tego nigdy w życiu nie pozwolę sobie wejść na głowę, i szybko pokazuję kto tu ma spodnie a kto spódnicę i kto tu rządzi. Paska w sypialni też nie oszczędzam na swojej kobiecie, ale tylko w sypialni i za jej zgodą :) chyba ze coś nabroi, wtedy musi być kara, i po karze jestem zawsze bardzo czuły, gdy tulę do siebie pochlipującą Panią z bolącą pupą - to też robię za jej zgodą, ale albo to albo sie rozstajemy, wolny wybór. Do tego jestem uczciwy i wierny, a także tego samego bezwzględnie wymagam. Boże, jestem niesamowity :)

Większości Pań taki facet wydaje się koszmarem, nie można nim manipulować, kontrolować, oszukać czy obrazić bezkarnie, poznęcać się. Ale dla prawdziwych kobiet co lubią mieć wyzwanie, jestem ideałem. Szkoda tylko że te ideały mają koło 40 - tki, i nie mogą mieć ze mną dzieci, bo coś ostatnio mam ochotę zmajstrować sobie dzidziusia. Tzn mogą, ale jaki w tym sens, synuś będzie miał 18 lat, ja sexy dojrzały facet z brzuszkiem pod 50tkę a mamusia ponad 60 lat babcia o lasce. Za to młode dziewczyny szukają nadzianego faceta, i ja je rozumiem, ale ja raz ze nie jestem nadziany, a dwa, uważam że to jest pogardliwe gdy kobieta patrzy na mnie nie jak na kochanego mężczyznę, a jak na reproduktora co ma trysnąć, a potem płacić. W dobie przeludnienia ziemi, moja bezpłodna postawa jest szlachetna i godna podziwu, i ja się sam przeto podziwiam.

No ale dość robienia sobie PR.

Reasumując. Mezalians jest mitem. Ja sam np. preferuję tylko Panie które maja minimum ten sam status materialny co ja - czyli mieszkanie i samochód. To mnie upewnia że Pani spotyka się ze mną dla mnie a nie dla darmowego taxi i mieszkania. Poza tym lubię jak kobieta coś w życiu osiągnęła, a nie tylko liczy na faceta czy rodziców - to dla mnie bardzo ważne by coś wiedziała o życiu, bo ja także chcę się uczyć i podziwiam mądre kobiety. Mądra kobieta, a cóż to za idiom :)

No i widzicie, ciągle pisze o sobie. Jestem niegrzeczny :)

sobota, 30 czerwiec 2012 17:49

Sex randki

 

 

 

Rewolucja technologiczna które dokonała wiele przełomów w naszym życiu, wkroczyła też w nasze życie intymne zmieniając je nie do poznania.

Jak każda rewolucja, także i ta wiele zniszczyła ale tez wiele zbudowała.
Dzięki internetowi, stały się możliwa intensywne stosunki seksualne z wieloma partnerami - jest to stan, jeszcze 10 lat temu nie do wyobrażenia. Dawniej by zainicjować stosunek seksualny, trzeba było ogłaszać się w gazecie i kłamać, bo przecież nikt nie napisze wprost o co chodzi, albo ładnie się ubierać i wychodzić do dyskotek i innych miejsc, gdzie odbywa się polowanie na sex spotkanie, co kosztuje wiele czasu i pieniędzy.

Jak to odbywa się dziś? otyła kura domowa w wałkach na głowie siada przed komputerem, wchodzi na czat gdzie wpisuje się jako "Drapieżna Beata 38 Wawa" - co sie dzieje? tłum wygłodniałych mężczyzn natychmiast prosi o rozmowę. Nasza drapieżna kura domowa podaje swój mail, a mężczyźni wysyłają jej swoje zdjęcia, wśród których przeważają fotki ich wzwiedzionych penisów. Kura domowa gdacząc z zadowoleniem wybiera najlepsze, podaje swój numer (na kartę, kupiony w kiosku, służący tylko do sex spotkań). Mężczyzna dzwoni, i umawiają się na sex. Albo wybierają jej mieszkanie, albo jego albo hotel - płaci przeważnie mężczyzna chociaż zdarzają się wyjatki - starsza zamożna kobieta i młodszy ale atrakcyjny facet, student albo zwykły naciągacz.

Znam wielu mężczyzn którzy specjalizują się tylko i wyłącznie w seksie internetowym. Jeden z nich, nazwijmy go dla ułatwienia fałszywym imieniem Adrian, miał ponad 900 kobiet - każda była poderwana przez internet, czaty, irc, portale randkowe i szereg innych wirtualnych możliwości. Adrian jest przystojnym 32 letnim facetem, ponad 185cm wzrostu, szczupłym ale nie chudym, ładnie zbudowanym informatykiem którego praca pozwala mu na spełnianie się w jego pasji. Marzeniem Adriana jest 3000 kobiet - taki cel sobie postawił, i konsekwentnie do niego dąży. Kolejny sportowiec, w porównaniu do Adriana na razie w niższej lidze to Piotrek. 28 lat, wykształcenie wyższe, wysoki, sympatyczny, urzędnik. Miał ok. 200 kobiet, ale to nie jest jego sensem życia, a jedynie urozmaiceniem. Raz na kilka dni nowa partnerka, to wszystko, chociaż po zerwaniu z dziewczyną miał okres że codziennie była inna kobieta, i w ten sposób odreagowywał.

Ci mężczyźni traktują sex spotkania jako odskocznię od nudnej codzienności, adrenalinę. Z partnerką spotykają się tylko jeden raz, ponieważ kolejne spotkanie ze znaną sobie kobietą jest już nudne, brakuje tego dreszczyku niepewności. Każdy orgazm z kobietą dokładnie zapisują, przeważnie w specjalnym do tego celu kupionym zeszycie, rzadziej w komputerze. Patrząc w zeszyt, można mieć satysfakcję, do komputera nie zawsze mamy dostęp.

Zupełnie inną klasę zawodników prezentuje Damian - 29 lat, 172cm z brzuszkiem, okulary, wykształcenie zawodowe. To wszystko sprawia że kobiety nie zwracają na niego uwagi, ale moi drodzy Państwo, Damian miał ponad 450 kobiet - jak to możliwe? Damian w każdej wolnej chwili pisze hip hopowe teksty, (jest wielkim fanem tego rodzaju muzyki) co pozwala mu niemalże na żądanie układać wiersze i romantyczne zwroty sytuacyjne. Damian potrafi rozmawiając z kobietą sprawić by ta poczuła się wyjątkowa, tak że bardzo chce poznać tego niesamowitego faceta - gdy go poznaje, i się okazuje że nie jest Antonio Banderasem, mocą rozpędu idzie z nim do łóżka.



A teraz korzystając z informacji moich rozmówców, dowiedzmy się jakie prawa żądzą sexem w sieci.


Najbardziej chętne na sex są kobiety powyżej 34 roku życia. Prym w tej dziedzinie wiodą mężatki, i jak mówią jednym chórem nasi guru - "żadna kobieta wolna nie zrobi tego co mężatka. Idąc na spotkanie z mężem które jest za 45 minut, połyka spermę i nie myjąc ust wychodzi ciesząc się ze za chwilę pocałuje męża", "tylko mężatki mi proponują sex bez prezerwatywy, możliwość zachorowania nie interesuje ich kompletnie". Co więcej, nasze autorytety jednoznacznie potwierdzają tezę którą wielokrotnie Państwu przedstawiałem - mężatka która zdradza męża, ma wybór - albo potępić siebie jako osobę która jest niewierna, albo wytłumaczyć sobie że robi to nie z własnej woli, a dlatego ze mąż swoim złym zachowaniem ja do tego zmusza. Wtedy zaczyna gardzić zdradzanym mężem, i go nienawidzić.

Historie które opowiadają mężatki w łóżku swoim kochankom, są nieprzyjemne. I wszystkie są identyczne - zły mąż, za dużo pracuje, za mało pracuje, nie przytula, za dużo przytula, itd itp. Stłumiona złość na siebie za zdradę, owocuje coraz większą nienawiścią do męża którego obarcza się winą za swój uczynek. Rośnie pragnienie zemsty - mężatka kochając się z kochankiem, swoją namiętnoscią i wyuzdaniem karze męża. To właśnie dlatego mężatki są tak poszukiwane przez koneserów dobrego sexu - to potwierdzają wszyscy moi rozmówcy. Idąc dalej, mężatka czuje rozkosz upadlając męża seksem z innym mężczyzną - w życiu jest szarą myszką, księgową, w nocy w obskurnym hotelu idzie na całość - sex bez gumki, połykanie nasienia, sex analny, lekkie s/m - wszystko jest możliwe, gdy wielkie i sprzeczne emocje rozsadzają zwiędłą pierś mężatki.

Oczywiście moi respondenci doskonale sobie z tego zdają sprawę, i gardzą kobietą która tak postępuje - pożądają jej, ale uważają za coś obrzydliwego, wstrętnego - z prostego powodu - każdy sobie wyobraża co by było gdyby był jej mężem i uczciwie pracował na dom. Zgroza ogarnia każdego meżczyznę gdy uświadomi sobie ze mógłby żyć z taką kobietą. Mężczyźni o których mowa, nigdy się nie ożenią bo na samą myśl o tym dostają mdłości. Widzieli tyle podłości, zdrady i nieuczciwości że w końcu sami się tacy stają, ponieważ w czym przebywasz, tym nasiąkasz. Zawsze jest tak samo - zakochani do szaleństwa w sobie, potem dzieci, praca, zwykłe życie - i w okolicach 40 tki odbija albo kobiecie albo mężczyźnie. Jednak podkreślają to wszyscy - mężczyzna zdradza z pożądania, kobieta prawie zawsze z pełnej nienawiści satysfakcji i pogardy dla męża.


W Warszawie w której działają nasi jednorazowi podrywacze, jest wiele miejsc gdzie można się spotkać na godzinę, przeważnie są to obskurne i tanie hotele. Aczkolwiek bardzo popularne są spotkania w samochodzie, chociaż niewygodne.


Wiele spotkań przeradza się w koszmar. Kiedy jeden z mężczyzn umówił się z pewną Panią na czacie, porozmawiał na telefon i pojechał pod wskazany adres, wszedł do mieszkania gdzie drzwi otworzyła mu atrakcyjna kobieta, zamknęła drzwi a w pokoju siedziało kilku pijanych mężczyzn. Chodziło o zwabienie faceta, z którym mogliby uprawiać sex - biseksualna impreza. Chłopak był przerażony gdy się na niego rzucili i zaczęli obmacywać, ale nie stracił zimnej krwi co mu uratowało prawdopodobnie zdrowie, a może i życie. Udał podniecenia i poprosił o minutkę w toalecie. Z toalety pilnowanej przez jednego faceta wyrwał się otworzył drzwi i uciekł.

Kolejny przypadek - bardzo atrakcyjna 40 latka, w trakcie sexu wyjmuje spod materaca nóż kuchenny i podkłada pod szyję mężczyźnie - i zaczyna płakać i krzyczeć gdzie jest jej dziecko, żeby jej oddał.

W trakcie gorącego sexu, z pokoju w którym rzekomo miało spać dziecko, wpada trzech mężczyzn którzy grożą śmiercią i żądają pieniędzy.

Są też mężczyźni, którzy dochodząc do orgazmu korzystając z prawie nieprzytomności kobiety, i szybko ruchem dłoni ściągają prezerwatywę i kończą w niej. Ich celem jest zapłodnienie i ucieczka z miejsca powstania potomka, którego wychowa inny mężczyzna. Co ma zrobić wtedy kobieta, mężatka, która nagle czuje w sobie nasienie mężczyzny? awantury ie zrobi bo przyjdzie policja i skandal - więc zaciska zęby i czeka czy będzie dziecko, czy też może choroba weneryczna. Jest to bardzo popularne u facetów którzy w ten sposób się mszczą na mężatkach za to, ze ich własne zony ich zostawiły, oraz u tych co spełniają się w płodzeniu dzieci, ale nie lubię na nie płacić.

I najpopularniejsze - nagrywanie zbliżenia na video do szantażu. Nasz Piotr, musiał zapłacić, a do dziś nie ma pewności czy kopie filmu nie powędrowały w świat. Jest kawalerem, ale taki film mógłby mu zniszczyć pozycję w pracy na której bardzo mu zależy. Jeśli chodzi o nagrywanie, to mężczyźni oczywiście robią tak samo, by móc szantażować mężatkę że wyślą film do małżonka. Ale nie zawsze ma to podtekst szantażu, czasem amator podglądania onanizuje się oglądając filmy w których kocha się z kobietami. Sam kilka takich oglądałem zresztą, a nagrywający, romantyczny student z kwiatkami a w rzeczywistości fan filmów porno ze swoim głównym udziałem.


I wreszcie, czarna strona sexu internetowego - zarażanie chorobami, celowe. Swego czasu Polską opinią publiczną wstrząsnął fakt śledztwa w sprawie Simona Mola, który zaraził kilkadziesiąt kobiet wirusem hiv. Drodzy Państwo - takich osób jest wiele. Czemu zarażają? przeważnie z zemsty że ktoś ich zaraził, wiec oni zanim odejdą zabiorą ze sobą ileś ludzi. Są to oczywiście przestępcy którzy w imię prywatnej vendetty za swoje błędy niszczą życia innym ludziom.

Zarażających hiv czy nieuleczalnym zapaleniem wątroby typu B albo nawet C, jest niewielu. Ale wielu jest tych co zarażają wirusami opryszczki, nieuleczajnej, rzeżączką i innymi, równie nieprzyjemnymi. Dlatego absolutnym wymogiem w seksie z internetu jak i z każdym nowym partnerem jest dobra prezerwatywa i systematyczne badania krwi.

Rosnący dobrobyt ludzkości sprzyja chorobom - dawniej choroba była w jednym punkcie świata, teraz poprzez tanie podróże lotnicze jest roznoszona w inne miejsca.

sobota, 30 czerwiec 2012 17:48

Szczęście w zwiazku

 

 

 

Gdy już Państwo zrozumieli ten paradoks który opisałem w artykule "zdrada, przemoc, kłamstwa" , możemy przejść dalej.

Dla przypomnienia - paradoks ten polega na tym że na pytanie co robić ze zdradą, przemocą i kłamstwem w związku, nie dajemy dobrych rad tylko my sami się zmieniamy i wtedy ten problem sam znika. Bez zmiany siebie nie unikniemy nieszczęść, dlatego że sami je przyciągamy. Więc cóż da Państwu moja dobra rada? owszem, mogę tak jak inni doradzać żebyście odeszli od partnera/oddali mu cios czy zdradę/wybaczyli. Tylko co to da?

Nawet jeśli jakimś cudem któraś z rad byłaby dobra, to nie zmieni to faktu że zadziała ale na krótko, a po pewnym czasie powrócimy do starego stanu, ponieważ nie zmieniliśmy najistotniejszego czynnika - siebie.

Ponieważ wiele czytelników nie rozumie czym jest wysoka samoocena, i kojarzy ją z pychą i arogancją, chciałbym byście to dobrze zrozumieli. Wysoka samoocena oznacza ni mniej ni więcej, że lubisz siebie. Tak po prostu. Czy zarozumiały babochłop ma wysoką samoocenę? nie, to tylko maska - tak naprawdę to jest dno. Znałem w życiu wiele takich Pań, i to nie ma nic wspólnego z wysoka samooceną. To jest zerowa samoocena, uważanie się za szmatę i gdy taka Pani dostaje awans zadziera głowę. Awans jej polepsza samoocenę, i to jest właśnie różnica - przy zdrowej samoocenie, kochamy się i szanujemy bezwarunkowo, a nie dlatego że mamy awans, nową lodówkę czy też ładne buty.

Gdy kobieta z wysoką samooceną traci pracę, nadal kocha siebie. Gdy kobieta z niską samooceną traci pracę załamuje się, wpada w depresję, tyje i nienawidzi świata za swoje własne decyzje. Paniusia uważająca się za ósmy cud świata, i pogardliwie traktująca innych to jest też przykład niskiej samooceny. Gdyby lubiła siebie, to na co byłoby jej potrzebne poniżanie innych? no właśnie.

Po czym rozpoznać jeszcze wysoką samoocenę? osoba która kocha siebie, nie wywiera na Ciebie nigdy presji. Nie narzuca swojego zdania, nie wpycha sie do Twojego życia z brudnymi buciorami. Wiesz czemu? ponieważ ma swoje życie, i w nim czuje się dobrze. Zakompleksiona osoba musi włazić w czyjeś życie z butami, ponieważ sama ze sobą czuje się koszmarnie.

A teraz uwaga przyjaciele - napiszę coś bardzo, ale to bardzo ważnego - osoby bardzo aktywne mają niską samoocenę. Ich życie wewnętrzne to śmietnik, boją się być sami ze sobą w ciszy, więc muszą mieć bodźce które zagłuszą ich ból istnienia, ich poczucie ze mimo wszystko przegrali swoje życie - oglądają tv, chodzą po niekończących się imprezach, piją alkohol, narkotyki, i uwaga - kłócą się z partnerem o byle głupstwa. Czemu? to banalnie proste - kłótnia to adrenalina, zaangażowanie się, mobilizacja - nie trzeba myśleć o sobie. Takie osoby tam gdzie są, wywołują kłótnie, emocje. Wszystko to ma jeden cel - uciec od siebie.

Osoba która lubi siebie, chętnie przebywa sama ze sobą, patrzy na fale oceanu, słucha ptaszków, podziwia ludzi i zachody słońca. Wycisza się, jest jej po prostu dobrze.

Osoba z kompleksami nie może się wyciszyć, ponieważ wtedy poczuje się zerem, dnem. Wychodzą na wierzch jej myśli które ja gryzą. Zazdrość, nienawiść, tego nie można długo znosić bo się zwariuje, więc trzeba się w coś zaangażować - w kłótnię, w pracę. Pracoholicy mają bardzo niską samoocenę. Osoba zakompleksiona może być bogata albo biedna, stara albo młoda, może być Żydem, Eskimosem to nie ma znaczenia. Więc szuka emocji. I natrafia na mojego bloga, i pyta mnie co ma zrobić? gdy mówię że ma poprawić samoocenę, puka się w głowę i oznajmia mi że jestem żałosnym, pustym, małym człowieczkiem, i pędzi dalej szukać emocji, robić kłótnie, jątrzyć - wszystko byle nie stanąć z samą sobą twarzą w twarz. Co mam jej powiedzieć? idź na imprezę, nachlaj się, naćpaj, daj dupy tabunowi facetów? o tak, wtedy będę faktycznie mądrym terapeutą, w jej oczach. Ale w swoich będę oszustem i szarlatanem.


Zróbmy prosty eksperyment, i proszę Cię o szczerość. Spójrz w lustro, i poobserwuj się trochę - co czujesz? ale tak szczerze, bez bełkotu że jestem taki wspaniały, zwróć uwagę nie na myśli która jak głodna małpa biegają Ci po głowie cały czas, ale na uczucia. Niech zgadnę - odraza, niechęć, nienawiść, złość? a to dałeś się oszukać, a to zdradzić, a to nie jesteś tak ładny jak Twój ideał z tv, a to masz za małego penisa. Jeśli zrobisz to szczerze, a nie tak żeby mi dopiec i powiedzieć ze kochasz siebie i to nie działa co piszę bo Twoje życie to syf mimo że kochasz siebie, jeśli to będzie naprawdę szczere - zauważysz że zgadłem. Ale nie, ja nie zgaduję - to prosta wiedza która działa z matematyczną precyzją.

Jeśli masz niemiłe uczucia względem siebie, to jesteś chory. Tak, jesteś chory na niedocenienie siebie. Stałeś się sam swoim własnym wrogiem, i niszczysz swoje własne życie. Wybierasz zakompleksione partnerki by móc nimi rządzić, i płaczesz że masz w domu wariatkę. Kto ją wybrał? Ty przyjacielu. To Twoja decyzja, Twoje życie. Więc czemu obwiniasz Boga, świat, a czasem i mnie? co my, ja i Bóg mamy do tego? czy ja Ci wybierałem tą kobietę, czy Ty sam ją wybrałeś? zakochałeś się, tak? więc jesteś niewinny?

Odpowiedz sobie szczerze na pytanie - czy zakochałbyś się w kobiecie pewnej siebie, szanującej siebie? takiej która nie pozwoli sobie żebyś ją nie szanował, popychał i traktował jak szmatę? jasne że nie. Kobiety która kocha siebie, nie da się kontrolować, ani nią manipulować. A Ty się tego boisz, więc od takich kobiet uciekasz. Takiej kobiety nie da się manipulować, ale można przeżyć z nią prawdziwą miłość, i świetnie tym bawić - ale to zrozumiesz dopiero wtedy gdy i Ty pokochasz siebie bo teraz to dla Ciebie tylko słowa. Jeśli Twoja mamusia Cię biła i wrzeszczała na Ciebie żeby wyładować swoje frustracje, i mówiła że Cię kocha, nie dziwię się że na samo słowo miłość masz silne mdłości. Ale wiedz że to tylko Twoje skojarzenia, nic więcej. Prawdziwa miłość to coś wspaniałego, mimo ze kojarzy Ci się z silną niestrawnością.

Skoro więc nie oskarżasz siebie o wybranie nienormalnej partnerki tylko zakochanie, to może sprawdź sam w sobie czemu zakochujesz się w takim typie kobiet? a teraz Cię zaszokuję - wybierasz ciągle podobne sobie kobiety, chciwe, wyrachowane, obłudne? prawda? to nie jasnowidzenie, to normalne jeśli jesteś chory na niską samoocenę.


Jeśli idziesz głodny, o czym myślisz jak obserwujesz świat? gdzie by się najeść. Czy zwracasz uwagę na teatr, plac, gołębie? nie. To dla Ciebie nie istnieje. Jeśli idziesz i czujesz zastanawiające chrumkanie w jelitach, to czego gwałtownie szukasz? toy toya. Widzisz ludzi, budynki, ale nie zwracasz na to uwagi. Liczy się tylko spełnienie pragnienia. Jeśli się boisz kobiet, co myślisz? szukasz słabszych od siebie kobiet, żeby Cię nie zdominowały. Wszystko poza tym Cię nie interesuje. Jeśli kochasz siebie i doceniasz, jak patrzysz na świat? szukasz ludzi wartościowych, uczciwych, wesołych i pewnych siebie. Wszystko co jest poza tym, nie interesuje Cię. Widzisz tylko to co aktualnie w Tobie gra.

Co w Tobie gra? piosenka o miłości czy nienawiści?

Miłość do siebie to wolność. Wolność od innych ludzi, i ich presji. A dla manipulatorów wielkie zagrożenie. Jak manipulować szczęśliwym człowiekiem? jak nakłonić go do wojny i zabijania innych? jak namówić go do nienawiści rasowej, etnicznej, religijnej?

Ludzie z niską samooceną nie chcą się zmieniać. Jedyne co ich motywuje do zmiany, to kolejne i systematyczne katastrofy we własnym życiu. Gdy masz dość cierpienia, zaczynasz nad sobą pracować. Cierpisz? to dobrze. Może to wreszcie Cię zmotywuje do wzięcia się za siebie.

Dlatego media pełne są fałszywych porad w związkach, a unikają tej najważniejszej rzeczy jaką jest wysoka samoocena. Spójrz chociażby na poradniki, blogi, zobacz co Ci biedni ślepcy piszą, jakie dają rady, jakie teorie rozwijają, a to wszystko jest nic niewarte. To tylko śmieci, bełkot. Zrób tak, zrób inaczej, powiedz mu to, tamto, owamto. Ubierz się sexy, bądź niedostępna, zadzwoń do niego, nie dzwoń, udawaj to czy tamto, zrób sobie spa, kup nowe tipsy - TO JEDNO WIELKIE PIEPRZENIE.


Co więc robić? jak żyć? czy Bóg istnieje? czy istnieje Szatan? czemu istnieje zło? czemu faceci lecą na ładne ciało a kobiety na gruby portfel? - Pokochaj siebie a te pytania nabiorą innej barwy, ostrości, i wtedy zrozumiesz znacznie więcej i głębiej niż jakiekolwiek autorytety moralne, kapłani, święci męczennicy i papieże.



Właśnie tego Ci życzę.

sobota, 30 czerwiec 2012 17:47

Zdrada, przemoc, kłamstwa

 

 

 

Pan Bóg stwarzał świat sześć dni, a siódmego wypoczywał. Ja stworzę wam nowy, lepszy świat, przez półtorej godziny pisania artykułu, a potem cały dzień będę wypoczywał.


Zdrada, przemoc, kłamstwa.


Wierni towarzysze wielu związków. Co zrobić by się przed nimi ustrzec? Wbrew obiegowej opinii, można coś zrobić. Można, i to nawet dużo. Podstawowym zabezpieczeniem jest szacunek do siebie. Gdy lubisz i szanujesz siebie, nigdy nie pozwolisz by traktowano Cię źle. To jest podstawowa zasada, od której się powinno zaczynać pasjonującą przygodę ze związkiem. Gdy się szanujesz, szansa ze trafisz że partnera który także siebie szanuje jest potężnie większa, niż wtedy gdy uważasz się za byle co. A partner który się szanuje, nie zdradza, nie bije, kłamie tylko z wyższej konieczności. Ale ma też wady - nie da się manipulować. Nie da się mu wjechać na ambicję, porównywać do innego który więcej ma i więcej zarabia. To po prostu nie działa na mężczyznę który szanuje siebie.

Taką manipulację wywiera kobieta która uważa się za niezbyt wartościową osobę. Czuje się niepewnie, więc musi manipulować żeby kontrolować swojego partnera - niekontrolowany budzi lęk, więc trzeba go okiełznać. Manipulować nie da sie osobą która czuje się ze sobą dobrze. Wiec co robi nasza kobieta? wybiera osobę, która nie szanuje siebie. Rozumiecie? swój zawsze ciągnie do swego. A wiec Panie wybierają osobników niezrównoważonych, zakompleksionych - ponieważ nimi da się manipulować, uderzając w ich słabe punkty. Ale za możliwość kontroli tego mężczyzny trzeba zapłacić pewną cenę - przeklęty triumwirat zdrady, przemocy i kłamstw. Dokładnie to samo dzieje się gdy mężczyzna który boi się kobiet i swoich uczuć, wybiera na partnerkę kobietę niezrównoważoną emocjonalnie, niepewną swojej wartości. Ma uczucie że ją kontroluje, ale ta go oszukuje, zdradza, wyszydza. Oboje czują że kontrolują drugą stronę, a tak naprawdę oboje są zmanipulowani i kłębią się w awanturach i wzajemnej zazdrości, nienawiści i często pożądaniu cielesnym.

Wiesz po czym poznać kobietę zakompleksioną a tą która szanuje siebie? jest prosty sposób - kobieta niepewna siebie buduje na męskim komplemencie swoją osobowość, kobieta pewna swojej wartości wie że to tylko komplement, chociaż też jej sprawia przyjemność - ale nie pochłania jej. To bardzo zasadnicza różnica. Można pływać w wodzie, można w niej także tonąć. Podam wam dość dobry przykład - kobieta niepewna siebie źle się czuje sama ze sobą. Gdy słyszy komplement, czuje się lepiej. Właśnie dostała uzależniający narkotyk, ale jak wiemy, narkotyk nie działa wiecznie, więc świetny nastrój wywołany komplementem znika, a na jego miejsce na zasadzie wahadła, pojawia się silniejsza niż zwykle niechęć, często nienawiść do siebie. Ponieważ nikt z nas nie lubi czuć się źle, to dążymy do tego co wywołało w nas przyjemny stan. A więc do mężczyzny który nas skomplementował.

Mężczyzna który widzi że ma nad nami władzę poprzez komplementy, zaczyna czuć się pewniej i staje się coraz bardziej wymagający/chamski/agresywny/władczy/skąpy - po co ma już udawać czułego romantyka, wydawać pieniądze? cel osiągnięty, złapał swoją rybkę na haczyk komplementów. Teraz trzeba ją wyciągnąć z wody, zjeść a resztki wypluć na trawę i zapomnieć o niej, i łowić kolejną rybkę, bo zaczyna burczeć w piwnym brzuszku.


Pierwszy etap - łowienie rybki. Facet jest ujmujący, szarmancki, czuły, szczodry.

Etap drugi - rybka złapana. Facet uspokaja się ze swoją czułością, stabilizacja i normalizacja jego zachowań.

Etap trzeci - rybkę się je. Kopulacja, koniec z romantyzmem, wyłudzanie pieniędzy i szereg innych zachowań patologicznych.

Etap czwarty - ości się wyrzuca. Partnerkę także.

Etap piąty - poszukiwanie nowego bodźca. I nowej, zakompleksionej kobiety która przedkłada czytanie cosmopolitan i biblii nad mojego bloga.


Ale są też Panie które szanują siebie, i cała zabawa dla naszego emocjonalnego dewianta kończy się na etapie drugim. Kobieta widząc osłabienie szacunku do siebie, mówi o tym partnerowi, apeluje o szacunek do siebie, jeśli ten nie słucha odchodzi i koniec zabawy. To proste - szanuję siebie, lubię siebie, i nie pozwolę by ktoś moim kosztem się bawił. Taka jest mądra i dobra reakcja, ale żeby do niej dojrzeć trzeba polubić siebie. A co się dzieje u Pani która się uważa za byle co? udaje że nie widzi że partner zaczyna ją traktować jak przedmiot. Kobiety potrafią udawać i nie widzieć tego co jest dla nich niekorzystne, i doprowadziły do perfekcji tą sztukę. Efekt tego jest nam znany, rozzuchwalony własną bezkarnością samiec traktuje kobietę jak ostatnią ścierkę, w końcu znudzony odchodzi - pamiętaj że bezwolną ofiarą się przeważnie gardzi. Twoje łzy by wrócił tuż po tym jak zrobił z Ciebie szmatę, za Twoim pozwoleniem, nie sprawią cudu. U tego człowieka jako kobieta jesteś skreślona na zawsze.

Zamiast brać żyletkę i się ciąć by po chwili do niego zadzwonić ze umierasz, zacznij podnosić swoją samoocenę, wybacz partnerowi że tak Cię traktował, i wybacz sobie że uważałaś się za byle co, i zacznij żyć od nowa.



Ale wróćmy do tematu artykułu. Jeśli uważnie czytaliście, na pewno zrozumieliście że sam temat uniknięcia zdrady kłamstw i przemocy jest bez sensu - jest bez sensu, dopóty dopóki nie polepszycie własnej samooceny. Gdy macie ją niską, nie da się nic zrobić w tym temacie, ponieważ wszystko co się dzieje w waszym życiu, będzie zawsze niekorzystne dla was. Nie pomoże wam psycholog, leki depresyjne, ksiądz, a nawet modlitwa - bez wysokiej samooceny, to wszystko tylko was porani.

Cały rozwój emocjonalny człowieka w związku, polega na dojrzeniu do pewnej prawdy, znienawidzonych przez wszystkich cwaniaczków, polityków, kapłanów wszelkich religii i niemal każdego moralnego autorytetu - Ty jesteś ważniejszy niż partner - tak, właśnie tak. Rozumiem miłość do drugiej osoby, rozumiem oddanie życia za nią, ok. Ale faktem jest to, że to ze sobą jesteś 24h na dobę, a partner raz jest, a raz go nie ma. Wystarczy coś na co nie masz wpływu, partnerka nagle sama tego nie rozumiejąc zaczyna czuć nienawiść, i już jej nie ma. Nie pomogą śluby, przysięgi, święte książki i obrazki. To Ty będziesz sam umierać, to Twoje życie, Twoje decyzje. Gdy będziesz umierać i zanikną najpierw Twoje zmysły, zostaniesz sam ze sobą. Twoja ukochana zniknie, zapomnisz o niej. Zostaniesz tylko Ty, i Twoje uczynki, które zgotują Ci niebo, albo piekło.

Ty jesteś najważniejszy.

Wyposażony w tą wiedzę, możesz bez lęku wkroczyć w świat związków, i czerpać z nich przyjemność, nie zabarwioną nienawiścią, strachem, pogardą, lękami.

sobota, 30 czerwiec 2012 17:46

Niepełnowartościowe kobiety?

 

 

 

Wiele bezdzietnych kobiet zadaje sobie, a także mi, odwieczne pytanie - czemu kobiety mające dzieci, w perfidny i złośliwy dopiekają im i dogryzają?

Znam tą odpowiedź. Drogie Panie - w naszym społeczeństwie, małe dziewczynki bawią się blond lalkami Barbie i dzidziusiami, chłopcy figurkami herosów. Od dzieciństwa społeczeństwo narzuca nam pewną rolę. Kobieta ma być matką i żoną, mężczyzna ma być zaradny i silny. Bycie mężatką, do tego jeszcze posiadanie dzieci nobilituje kobietę w naszej kulturze, czyni ją lepszą od tych Pań, co nie posiadają rodziny. W ten sposób społeczeństwo zabezpiecza się przed wyginięciem.

I teraz wyobraźmy sobie pewną grupę osób, np. w biurze. Mamy tam młodą dziewczynę, i starsze od niej mężatki. Każdy człowiek lubi się czymś chwalić, pamiętajmy o tym. A więc mężatka chwali się młodszej że ma obrączkę, męża, dzieci, rodzinę. Tym sposobem podnosi swoją samoocenę. Młodsza jej zazdrości, marzy żeby też awansować społecznie i móc z pogardą patrzeć na inne kobiety, które nie założyły jeszcze rodziny. Oczywiste jest, że skoro o tym marzy, czuje się gorsza od tych co mają rodzinę.

Popychana przez tą motywację żeby być "kimś", dąży do ślubu i urodzenia dziecka. Mężczyzna przeważnie się boi ślubu, ponieważ prawie każdy facet widział w swoim własnym domu jak wygląda ślubny raj kilkanaście lat "po". Ale kobiety mają swoje sposoby, głównie szantaż emocjonalny, posmakowanie dobrego sexu i później gwałtowne zabranie go, czy też najpopularniejszy sposób, hit ostatnich kilku tysięcy lat na planecie ziemia - złapanie na dziecko. Robi się to w bardzo prosty sposób. Mówi się mężczyźnie który nam ufa że mamy dziś dni bezpłodne, więc może poszaleć "bez" do końca co mężczyźni przeważnie uwielbiają, można też przedziurawić igłą prezerwatywę, albo sposób które stosują silne psychicznie i fizycznie Panie, przytrzymują nogami partnera by się nie mógł wydostać z pułapki miłości w "tym" decydującym momencie. O sposobach polegających na przeniesieniu nasienia z ust, piersi czy brzuszka do wilgotnej jaskini namiętności nie muszę chyba wspominać. Ostatnio na czasie jest styl "na nurka" grzebie się w śmietniku do którego partner wyrzucił pełną prezerwatywę, wydostaje zawartość, i umieszcza w samobieżnym inkubatorze czekając na upragnione szczęście.

Ale wróćmy do tematu. Kobieta w jakiś sposób zdobywa mężczyznę. Oczywiście może go kochać, lubić itd. niemniej naczelnym celem jest genetyczny instynkt przedłużenia gatunku, wzmacniany przez społeczną presję. Każdy dzień w pracy z mężatkami które pastwią się nad tą dziewczyną, to dla niej istna gehenna - to jest właśnie ta presja. Jeśli mi nie wierzysz że instynkt kobiety jest ważniejszy niż miłość do Ciebie, powiedz ze nie chcesz mieć dzieci, i używaj swoich prezerwatyw kupowanych bezpośrednio przed sexem. Wtedy właśnie zobaczysz że miłości tu nie ma, jest tylko cel do spełnienia. Ty jako człowiek, mężczyzna, liczysz się tylko jako dostarczyciel pieniędzy, opieka nad potomkiem, społeczna akceptacja jako rodzina i to wszystko. Jeśli chcesz mieć dzieci, wszystko jest super, dopełniacie się oboje. Jeśli nie chcesz, musisz się zmusić albo zostaniesz porzucony dla innego dawcy genów i pieniędzy. Sam więc widzisz, albo jeszcze zobaczysz że miłości tu nie ma. Są tylko różne pragnienia i przebiegła walka bez zasad żeby je spełniać czyimś kosztem. A gdy partner nie chce swoim kosztem spełnić kobiecych pragnień? wtedy jest egoistą :) a gdy chce się poświęcić i swoim kosztem spełniać pragnienie kobiety? jest wtedy dojrzałym, wspaniałym i prawdziwym mężczyzną.

Gdy nasza przykładowa kobieta nie ma dzieci, męża, rodziny, bycie mężatką i posiadanie dzieci jawi się jej jako raj na ziemi, szczęśliwość bez końca, niemalze boska idylla. Te wyobrażenia wspierają mężatki które się chwalą i opowiadają jak to jest wspaniale - chcą wzbudzić zazdrość, i skutecznie ją wzbudzają. Każdy wędkarz który złowi rybę, w każdej kolejnej opowieści dodaje jej kilka cm, aż w końcu ze śledzia robi się wieloryb. Podobnie Panowie, wraz z ilością wypitego alkoholu powiększają swoje dokonania na polu miłości - każda zakrapiana alkoholem impreza kończy się zapewnieniami ledwo trzymających się na nogach Panów, że mają 45 cm penisy. Tak już mamy, że lubimy się chwalić przed innymi, żeby nam zazdrościli.

A więc mamy tą nieszczęsną dziewczynę. Wiele intryg, szantażu, wysiłków, i w końcu jest wielki życiowy sukces - ma męża, dzieci.

Kobieta oczekuje z niecierpliwością na ten raj, ale co się dzieje? nie ma raju! jest za to gehenna z mężem zazdrosnym o dziecko, ból głowy, ciężka harówka przy dziecku i wieczne finansowe problemy. Do tego dołącza się nadwaga bo po całym dniu stresu trzeba sobie to odreagować a to chipsami, a to batonikami, i szereg innych elementów typowej rodziny. Miał być raj, a mamy piekło, tu i teraz.

Kobieta czuje się oszukana - szuka winnego tego stanu ze nie jest szczęśliwa. Oczywiście przeważnie winnym staje się mąż. Zaczyna mu dopiekać, ten oddaje czy też unika. W każdym bądź razie sytuacja staje się coraz gorsza. Żona nienawidzi męża ze nie dał jej szczęścia które obiecywały jej koleżanki z pracy, mąż nienawidzi żonę ze stała się taką wredną, zrzędliwą suką. Później zaczyna się walka wykorzystując dziecko, próbując je przekabacić na naszą stronę i wzbudzać wyrzuty sumienia u partnera, później zdrady, kochankowie i szereg innych destrukcyjnych patologii.

Na koniec nieszczęśliwego życia, dziecko nam się odwdzięcza za nasze wrzaski i manipulowanie nim jak rzeczą a nie żywym, czującym człowiekiem, oddaje do domu starców, i zabiera cały majątek. A głupiej kobiecie edukowanej kobiecymi czasopismami zostaje zgorzknienie i smutne oczekiwanie na śmierć. Jedyne co sobie poszalała to okazywanie pogardy kobietom które nie mają rodziny - zauważyliście to? ma dziecko i męża, i czuje się lepsza. A co to jest za filozofia urodzić dziecko? co to za problem? cóż to za dokonanie? a spłodzić dziecko? żaden problem, zapewniam osobiście :)

Dokonanie czegoś to coś znacznie więcej niż poród i złapanie męża. Posiadanie rodziny to za mało by wzbudzić mój szacunek.


Pokazałem Państwu bardzo negatywną wizję rodziny - specjalnie tak uczyniłem by pokazać, że oszustwo i przebiegłość popłaca, ale do czasu a suma sumarum strasznie tracimy na nieuczciwości. A można przecież być uczciwym, nie łapać męża na dziecko, nie chcieć triumfować nad innymi - można? jasne ze można. Gdy oboje partnerów chcą dziecko, dziecko ma wielką szansę wychować się w zgodnej rodzinie.



Reasumując - kobieta która się złośliwie pastwi się nad wami, drogie bezdzietne Panie, jest przede wszystkim zakompleksiona. Tyle czasu czuła się zerem bo nie miała dzieci i męża a inne miały, że teraz musi sobie to jakoś odbić. Wasza rozpacz i pragnienie rodziny sprawia jej rozkosz, wtedy czuje się lepsza, może wami gardzić. To daje jej niezwykłą przyjemność. Ona nie trwa za długo, bo za chwilę trzeba wyjść z biura i zetknąć sie z nie ufającym nam mężem którego sie oszukało. O spotkaniu z sumieniem nie wspominam, bo dla dążącej do celu po trupach kobiecie coś takiego nie istnieje.

Kobieta która się nad wami pastwi, ma w życiu bałagan, czuje się zerem, nic niewartą szmatą. Jedyne chwile w których czuje się lepsza, to te gdy widzi Twoje łzy, gdy Ci dopieka że ona ma dzieci a Ty nie masz, więc rzekomo jesteś niepełnowartościową kobietą. Nie wierzysz mi? ok. Ale uwierz tysiącom badań psychologicznym, i relacjom np. z obozów koncentracyjnych czy wiezień - więzień upadlany wreszcie zostaje kapo, i co robi? pastwi się dokładnie tak samo jak inni pastwili się nad nim. Ten mechanizm został dokładnie opisany przy zjawisku "fali" w wojsku. Co dostaniesz, to oddajesz. Młoda kobieta, torturowana poczuciem że jest nikim cierpi. Złośliwe babska w pracy pastwią się nad nią, po czym ona zostaje takim samym złośliwym zakompleksionym człowiekiem, który robi to samo kolejnej młodej kobiecie. I tak to się wszystko kręci w kółko.

Gdy po raz tysięczny widzisz ten rzekomo przyjazny uśmieszek, i pytanie kiedy będziesz miała dzieci, uśmiechnij się i zapytaj kiedy pogrzeb? ona zapyta zszokowana, jak to? a Ty się uśmiechnij i powiedz, ze przecież tak jak każda kobieta powinna mieć dzieci, tak każdy kiedyś umiera wiec się pytasz kiedy ona umrze. I za każdym razem ten sam tekst daj, i ustaną te żałosne pytania o dzieci. Jeśli nie ustaną, musisz się zastanowić czy warto z taką osobą utrzymywać znajomość. Moim zdaniem nie warto. Ale jeśli uważasz się za kogoś gorszego od kobiety która ma dzieci i męża, to uznasz że warto. Twój wybór, ale pamiętaj że to są także Twoje konsekwencje, bardzo bolesne.

Gdy nie stać Cię by powiedzieć coś takiego, nie pokazuj po sobie smutku. Gdy go pokażesz, już koniec z Tobą. Zakompleksione mężatki widząc ze cierpisz z tego powodu tak jak one kiedyś cierpiały, wsiądą na Ciebie i wyssą emocjonalnie do ostatniej kropli krwi, bo im to sprawia wielką przyjemność - Twój ból, Twoja rozpacz. To od zawsze było paliwo dla ludzi którzy zniszczyli swoje własne życie, i chcą zniszczyć Twoje. Wiesz do czego posuwają się mężatki gdy widzą cierpienie u kobiety? przychodzą z dziećmi, każą im się uśmiechać, mówić jakie są szczęśliwe, pokazują w każdej wolnej chwili zdjęcia i filmy w telefonie. opowiadają o swoim szczęściu. Jedna z moich czytelniczek bawiła się z synkiem "przyjaciółki" i ten jej wyznał że dostaje pizzę za udawanie szczęścia i powtarzanie wyuczonych słów o szczęściu i miłości rodziców przy niej. Był dokładnie instruowany i uczony w domu. Gdy o tym powiedziała "przyjaciółce", ta uciekła a później rozgadywała w pracy że ona chciała porwać jej dziecko. Myślicie że to jedyny przypadek? sam ich znam co najmniej dwadzieścia. To norma i temat tabu, o którym nikt nie mówi bo każdy się boi pokazać że o tym w ogóle myśli. A tam gdzie ludzie jasno nie stawiają spraw, zawsze wkradnie się jakieś cierpienie, i rozpacz. Tam gdzie jest ciemno, zawsze się znajdzie jakiś wampir emocjonalny.



Pytacie mnie drogie Panie co robić? ja znam tylko jedną odpowiedź. Jedną, ale skuteczną. Podniesienie samooceny na bardzo wysoki poziom, pokochanie siebie niezależnie od wyglądu, posiadania dzieci czy męża. Miłość do siebie - oto podstawowy cel. Później dopiero dzieci, mąż - jeśli oczywiście tego zechcecie.

Zapamiętajcie sobie - to że nie macie dzieci, męża, ślubu, nic nie oznacza. Tak jak nie posiadanie np. sokowirówki nie oznacza ze jesteście złymi kobietami. Po prostu jeden coś ma , drugi nie. Miarą wartości człowieka jest jego uczciwość, życzliwość i ciepło dla ludzi, wysoka samoocena, realizowanie się w życiu, dawanie coś z siebie światu.


Ja osobiście zrezygnowałem ze związku i potomstwa, i taka jest moja świadoma decyzja w tej chwili. Oczywiście "życzliwi" podpowiadają ze tak naprawdę jestem nieszczęśliwy, pusty, ze jak będę umierał to nikt mi nie poda szklanki wody, że nie będąc w związku i będąc samotnym, obudzę się z ręką w nocniku.

Moi drodzy - pewnie mi nie uwierzycie, ale jestem znacznie od was szczęśliwszy. Codziennie się śmieję, zachwycam pięknem świata, uczę go i zgłębiam swoje wnętrze, a jest ono cudowne. Nie muszę mieć drugiej osoby obok siebie, wiecie czemu?

Ja sam ze sobą czuję się dobrze, przyjemnie. Druga osoba więc może wraz ze mną cieszyć się, ale gdy jej nie ma ta sama radość nadal będzie we mnie tkwiła. Moja radość i poczucie satysfakcji z siebie jest niezależne od drugiej osoby. Wiele lat mi zajęło uporządkowanie swojego życia, i opłacało się zainwestować w siebie, zamiast robić to co tłum, a potem się upijać żeby zapomnieć o problemach. Kocham siebie, lubię siebie, uwielbiam się poznawać i odkrywać w sobie cudowne skarby - nie potrzebuje płodzić dzieci w panicznym strachu że nikt mi nie poda szklanki wody - zawsze mi ktoś tą szklankę poda.

Ale jeśli poczuję prawdziwą chęć na dziecko, wtedy tak się stanie. Ale to będzie tylko moja decyzja, a nie chęć dowartościowania się przed stadem baranów, nie umiejących samodzielnie żyć i myśleć.

sobota, 30 czerwiec 2012 17:45

Dobre rady, czy aby na pewno?

 

 

 

Powstały tysiące książek, miliony stron internetowych gdzie psychologowie, a także Ci co się za nich uważają, piszą porady miłosne dla Pań.

Znajdziesz tam wszystko - porady jak utrzymać mężczyznę, jak być pożądaną, jak zaradzić łysinie, odpowiedzi na niemalże każdy problem. Dający doskonałe rady pisarz czuje się wspaniale gdy jest czytany przez wiele podnieconych wiedzą Pań, po czym odchodzi od komputera i przygryza wargi w smutku, ponieważ jego życie uczuciowe to dno.

No właśnie. Miliony porad, i nie ukrywam że wiele z nich jest całkiem niezłych. Jednakże możesz przeczytać je wszystkie, i nic Ci to nie da, w żaden sposób nie polepszysz nawet o milimetr szczęścia i gram radości swojego życia i związku. Czemu? to bardzo proste, a nikt na to nie wpadł.

Wyobraź sobie Panią uczuloną na komary, która mieszka na moczarach. Jest bezwględnie wyorzystywana przez komary - prosi, błaga, grozi, wreszcie wyzywa od pustych żałosnych gnojków i tchórzy, egoistycznych palantów, wjeżdza im na ambicję, szantażuje że wyjedzie do mamy - ale one nadal ssą naszą Panią. Cały świat daje rady jak uniknąć ugryzienia i opuchlizny, bólu - tysiące psychologów, psychiatrów, blogerów, wróżek, mistrzów duchowych, i biseksualnych trenerów stylu życia prosto z Nowego Jorku. Wszyscy coś radzą i sami sie ze sobą biorą w końcu za łby i brutalnie biją o to, kto ma rację jak być szczęśliwym. Wrzeszczą, przekonują, perorują, ale to nic nie zmienia, komary jak gryzły tak nadal gryzą.

A wiesz co ja poradzę tej Pani? żeby przestała słuchać tych wszystkich pajaców i się przeniosła z moczar na suchy teren. A więc ta osoba bierze swoje rzeczy i przenosi się dwa kilometry dalej, i problem znika - tak jakby go nigdy nie było. Proste, prawda?

Tak, ale nie do końca. Ta historia ma wiele zakończeń. Pani z moczarów podświadomie może czuć satysfakcję że jest atakowana przez tyle komarów, więc na zewnątrz płacze, a w środku czuje żal z dziwną satysfakcją do której się nigdy nie przyzna. Gdy była gryziona była kimś, była w centrum zainteresowania, a teraz? zero emocji, nikt się nią nie interesuje.

I tu właśnie leży pies pogrzebany, a raczej komar pogrzebany - jest problem, prawda? chcesz go rozwiązać dając dobrą radę ale to bez sensu. Najpierw trzeba sprawdzić czy cierpiąca Pani nie uzależniła się od cierpienia. Wiele Pań płacze że ich partner je bije, a nie odejdą od niego nigdy, i podają szereg powodów. A jaki powód jest tak ważny, że usprawiedliwia bicie i upodlenie? żaden. Ale wróćmy do tematu - jeśli widzimy ze nasza pacjentka bardzo cierpi, i na swoim cierpieniu zbudowała swoją samoocenę, zostawiamy ją i nie pomagamy. Nie da się tej Pani pomóc, dokładnie tak jak alkoholikowi który lubi wypić. Najpierw trzeba upaść na dno, zachcieć zmiany i wtedy można zacząć zmianę.

Pewna Pani płakała całe życie i narzekała na bijącego ją męża alkoholika. Aż w końcu dostała takie manto, że poszła do szpitala na miesiąc - nie pierwszy raz, tylko ze tym razem został uszkodzony pewien "organ" i cały ten miesiąc wyła z bólu w trakcie koniecznych zabiegów. To było tak straszne doświadczenie, że podjęła decyzję ze odchodzi od mężczyzny, plus policja za znęcanie się. Żeby podjąć ostateczną decyzję, musiała upaść na same dno. Gdy zechciała sama, można było podjąć leczenie uzależnienia od męża, od emocji które jej dawał.

Gdy zobaczyła jaką cenę płaciła za te emocje, a miała czas by to zauważyć, a jej uwagę powiększały wrzaski bólu, otrzeźwiała. I to jest prawidłowy początek leczenia.

Jestem winien Państwu pewne wyjaśnienie. W końcu przed chwilą zrównałem z ziemią wszystkich tych którzy dają dobre rady, i niejako dałem do zrozumienia że ja jedyny znam ta receptę - oczywiście znam ją, i dlatego wiele z was jej nie zrozumie. Nie dlatego ze jest trudna, ale właśnie dlatego że jest szokująco łatwa, i naprawdę działa. Chcecie szczęścia, a gdy je zobaczycie uciekacie. Doskonale się o tym mechaniźmie przekonałem pracując z osobami otyłymi. Gdy wreszcie Panie zaczęły tracić wagę a życie zaczęło się prostować, czuły niezwykłe zagrożenie i rezygnowały. A jak zrezygnować, skoro widać że działa? to byłoby ewidentne przyznanie się do winy, do tego że otyła Pani kocha swoje ciężkie życie, że nie chcę żyć przyjemniej, zdrowiej i lepiej.

Jest taki sposób - dyskredytując terapeutę - a więc obrażały mnie, wyzywały, oskarżały o kontakt z Szatanem, i zrywały znajomość z radościa znowu tyjąc. Tyle czasu energii i mojej wiedzy szło na marne, a zamiast dziękuję słyszałem wyzwiska. Taki jest los ludzi, którzy szczerze chcą komuś pomóc. Gdybym pomagał obłudnie, miałbym wiele przyjaciół - otyłych przyjaciół :) właśnie za to byłbym lubiany, że pomagam i nic z tego. Można mówić ze się odchudza, ale nic z tego bo geny nie pozwalają. Teraz bez pieniędzy za moją wiedzę nie kiwnę nawet małym paluszkiem, i ludzie chętnie to doceniają.

Podstawa mojej terapii - przyznanie się przed sobą że moja otyłość jest dla mnie ważna, spełnia jakiś cel. Ten cel to wyniesione z dzieciństwa poczucie ze jestem bezwartościowa, że jestem szmata itd i spełnia się to w ten sposób ze się tyje i brzydnie, a winę zrzuca na geny i leki. Przy zapytaniu o ilość jedzenia osoba pytana wpada w prawdziwy szał. Potem dowiadujemy się jaki jest cel bycia otyłym, trzeba go sobie dokładnie uświadomić. Bez tego uświadomienia nic się nie uda zrobić. W końcu ułożenie programu na podniesienie samooceny - i wreszcie odchudzanie. Taka jest kolejność odchudzania - prawdziwego odchudzania a nie tego co nam serwują rzekome autorytety i dietetycy co sami mają przeważnie olbrzymią nadwagę.


Wracając do tematu recepty - jest tylko jedna recepta, a jest nią podniesienie własnej samooceny. Wszystko inne jest nic nie warte. Joga, aerobik, medytacje, SPA, dieta - to wszystko nie ma znaczenia. Celem NR1 jest tylko i wyłącznie polubienie siebie. Gdy polubisz siebie, pokochasz, poczujesz ze sobą dobrze, Twoje życie zmieni się w raj. Owszem, na zewnątrz nic się nie zmieni, ale Ty będziesz się czuła świetnie. Odprężona, zadowolona, wywrzesz na ludzi magnetyczny wpływ. Gdy pokochasz siebie, wybaczysz chętnie krzywdy których doznałaś od ludzi, zaakceptujesz siebie, wyrzucisz z siebie wszystkie trucizny i zaczniesz żyć jak królowa. Wielu ludzi zajmuje się medytacją i technikami z jogi, ale bez podniesienie samooceny robią sobie olbrzymią krzywdę.

To dlatego wszyscy Ci proponują wszystko tylko nie podniesienie samooceny. Gdy pokochasz siebie nie można Cię zranić, manipulować, zasmucić - nie uzależniasz się od ludzi i życia ponieważ czujesz się ze sobą wspaniale. Tak, wiem, wszyscy Ci będą to odradzali, mówiąc ze miłość do siebie to źródło wszelkiego zła. Wiele wymyślono by obrzydzić ludziom samych siebie i zeby się poswięcali nie dla siebie, a dla innych cwaniaczków którzy na tym żerują. Ale nie kochając siebie, cierpisz i inni też cierpią. Nikt nie wygrywa, wszyscy przegrywają. Gdy kochasz siebie, Ty na pewno wygrywasz a inni ludzie widzą ze można żyć pięknie, i sami chcą też się zmienić.

A więc zostaw te diety i pokochaj siebie. A teraz powiem Ci coś bardzo ważnego - słuchasz? gdy polubisz siebie, zniknie chęć na jedzenie niezdrowej żywności. Ot tak po prostu, bez żadnego zmuszania się, zaczniesz jeść zdrowe i smaczne rzeczy. Schudniesz, poprawi się zdrowie, uroda. Wyjdziesz z tego syfu w którym żyją miliony kobiet, z tego zaklętego kręgu cierpienia, potępiania siebie, i marzenia o nowej torebce która ma dać szczęście, a którego oczywiście nie daje. Oto tajemnica świata, tak banalnie prosta, skuteczna i za darmo. To jest właśnie święty graal, poszukiwany od wieków.

Dam Ci dobry przykład - mąż się przy Tobie ogląda za innymi kobietami. A więc czytasz dobrą radę, ze masz pogadać z mężem, czytasz też 100 innych rad a każda mówi co innego. Wszystkie nie mogą mieć racji, prawda? więc zawsze jest duża szansa że wybierzesz złą strategie postępowania. Gdy pokochasz siebie, nie będziesz czytała tych bredni nieudaczników tylko od razu weźmiesz faceta na bok i mu powiesz "kocham Cie, ale rani mnie gdy oglądasz się za innymi kobietami, nie rób tego proszę więcej" - i wiesz co? facet spojrzy Ci w Twoje spokojne pewne siebie oczy, i natychmiast załapie o co chodzi.



Co Ci po całym świecie, skoro nie lubisz siebie i źle się czujesz ze sobą? co Ci po pieniądzach, zdrowiu? i tak tego nie docenisz, będziesz żył jak trup. Nie zachwycisz się zachodem słońca, potężnym pomrukiem oceanu, ukochanym zwierzaczkiem - co Ci z takiego życia?

Najnowsze komentarze

Newsletter Subscription

Nowości na Samczym Runie
Twój mail*


asd